Pora ruszyć w drogę

Cudowna zmienność… Pora ruszyć w drogę!

Ogromnym szczęściem jest, że człowiek nie jest stały. Nie jest takim marmurowym posągiem, którego nic już nie zmieni, bo jak został wyrzeźbiony, wykreowany taki musi pozostać. Jest ostateczny i skończony.

Ludzie są z bardziej miękkiego i elastycznego, podatnego na zmiany materiału.

Wystarczy wziąć w rękę dłuto i zacząć działać… żeby z takiej zamkniętej i niby skończonej kreatury, wydobyć, wyrzeźbić coś pięknego… coś cudownego i radosnego. Nie wypuszczając dłuta z dłoni… bo to dzieło nigdy nie będzie skończone, nawet gdy czas sprawi, że rozsypie się w pył nieistnienia.

Stworzyć kogoś, kto będzie szedł przez życie z wyprostowanymi plecami, podniesioną głową, iskrami radości w oczach i uśmiechem na twarzy. A kiedy zacznie wchodzić w strefę mroku, w miejsce ciemne, cuchnące, odpychające… nie przygniecie go lęk i obawa przed zmianą. Nie zniechęci go porażka. Może z jego twarzy zniknie na chwile uśmiech… ale wewnętrznej radości nie pokona nic i nikt. Przytrafiające się mu niepowodzenia, będzie traktował jak okazję do wzrostu. Nic co mu nie wyjdzie, nie stanie się w jego oczach porażką. Bo porażką jest jedynie taka sytuacja, z której nie jesteśmy w stanie się niczego nauczyć.

Spotykając ludzi złych, smutnych, agresywnych będzie patrzył na nich ze współczuciem. Patrząc na nich i obserwując jakie emocje w nim budzą, będzie miał okazje, żeby lepiej poznać siebie.

Ja czytam, dużo czytam, dużo słucham… z każdym przeczytanym słowem, z każdym usłyszanym zdaniem, moje patrzenie na życie ulega lekkiej, czasem nawet drastycznej zmianie. Uwielbiam momenty kiedy jedno zdanie wywraca mi wszystko do góry nogami, moja wizja nagle staje się nieaktualna.

Było tak wczoraj… słuchałam pięknego wykładu i między wierszami było powiedziane, że ludzie (dzieci) z powodu emocji, kiedy one są na tyle trudne do zniesienia, że muszą się od nich odciąć, usunąć je ze świadomego obszaru pamięci, czasem całkowicie zatracają wspomnienia i pamięć o wydarzeniach i sytuacjach ze swojej przeszłości.

Było takie TRACH!

Przecież… ja niemal nie pamiętam swojego dzieciństwa! Zastanawiałam się czasami dlaczego tak jest? Tłumaczyłam, że widocznie tak działa mój mózg, że jedni pamiętają, inni nie. Tak po prostu. Przyjęłam to za niepodważalny fakt.

Nigdy nie brałam nawet pod uwagę sytuacji, że to wszystko jest w mojej głowie, tylko zepchnięte i odsunięte do granic możliwości.  Najdalej i najgłębiej jak tylko się da!

Zaczynam teraz pracę nad tym, myślę, że proces ten trwa już od dawna… Najpierw trzeba pozwolić sobie samemu o tym choćby myśleć. Bo do dopuszczenia do siebie spraw trudnych i niewygodnych potrzeba czasu. Ja wiem, że prędzej czy później uda mi się z tym zrobić porządek. Powrócić do dawnych czasów… odzyskać wspomnienia, jakie by nie były. Przyjąć je, oswoić i wyciągnąć z nich naukę.

Jestem w drodze do najbardziej wartościowego celu, jaki można sobie założyć. Do celu, który może odmienić całe życie. A zakładając, że właściwie nie cel jest najistotniejszy, tylko droga do jego osiągnięcia… cieszę się tą drogą! OBŁĘDNIE cieszę się, że posiadłam świadomość konieczności wyruszenia w tą drogę!

Ruszam do poznania i zbadania mojej własnej piwnicy umysłu!

Badam ROLE, w które musiałam się wbić. MASKI, którymi musiałam się zakrywać. Wszystko to było po to, żeby było łatwiej, mniej boleśnie i bezpiecznie.

Porzucam złudny komfort trwania w tym co znane i ruszam w DROGĘ ku prawdziwemu POZNANIU SIEBIE!

Porzucając życiowy tryb autopilota. Biorę stery w swoje ręce! RUSZAM!

Nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Ja nie jestem taka jak wczoraj, ani tym bardziej taka jak rok, czy kilka lat temu.

Dziękuję wszystkim cudownym ludziom, wywołujących w moim życiu wstrząsy. Często przykre, smutne, trudne… ale przekuje je w coś dobrego, w coś wartościowego!

Życzcie mi długiej drogi, pełnej pięknych widoków, jednocześnie bez szczędzenia trudności i przeszkód.

Bo cel jest zacny, a droga będzie jeszcze bardziej zacna!

 

Zostaw komentarz...