Czego potrzebuje dziecko? „Wychowanie bez nagród i kar”, miłość bez warunków!

Alfie Kohn, autor książki „Wychowanie bez nagród i kar. Rodzicielstwo bezwarunkowe” dał mi wiele materiału do refleksji nad relacją z moimi dziećmi, samą sobą jak i własnymi rodzicami.

Czytając tą książkę z perspektywy rodzica, weszłam niestety w automatyczny tryb auto-biczowania. Byłam obłędnie przygnębiona i zgaszona podczas lektury. Trudno było mi czytać, robiłam wiele przerw, do powrotu musiałam niemal się zmuszać.

Każdy wers, każde zdanie zdawało się krzyczeć, pytać – JESTEM ZŁĄ MATKĄ!?


Zatrzymajmy się w tym miejscu i zastanówmy się, czy aby ten budzący się we mnie wewnętrzny BÓL, spowodowany jest refleksją nad aktualną relacją „ja – moje dzieci”? Czy być może odzwierciedla minioną relację „ja (dziecko)-moi rodzice”? Budzące się we mnie, jakże stare, poczucie nieadekwatności jest przykrywką dla „krzywdy” jaka mnie kiedyś spotkała?

Kochani! Jeśli macie dzieci, chcecie zdobywać wiedzę z zakresu wychowania, to książki takie jak powyższa, konieczne należy czytać z perspektywy DZIECKA! Czytając stawiaj się w roli dziecka, to pozwoli odkryć Ci dotąd nieodkryte braki w wychowaniu ciebie. Zauważysz nowe warstwy potrzeb i pragnień, których nigdy nie miałeś okazji wyrazić i zaspokoić.

Faktem jest, że wielu z nas jest dziećmi w dorosłych ciałach, a emocjonalnie jesteśmy tymi małymi, opuszczonymi, niezauważanymi dziećmi. Przyjmując konieczność stania się dla samego Siebie troskliwym i kochającym rodzicem, książka ta pokaże Ci czego potrzebujesz! Czy jesteś rodzicem czy nie, jesteś dzieckiem, więc to lektura dla ciebie!

Pamiętacie, jeśli macie nieuleczone rany dzieciństwa, nie zadbaliście w pełni o swoje dziecięce, niezaspokojone potrzeby, to lektura książek Kohen’a stanie się  piękną okazją ku temu! Koniecznie czytaj z perspektywy DZIECKA, wtedy pojawią się łzy i żal… ale nie do siebie jako rodzica. Będzie to czysta empatia kierowana do małego siebie. To pomoże zobaczyć siebie jako dziecko, zauważysz kolejne warstwy tego czego brakowało, a co możesz teraz dać sobie sam!

Przy takim podejściu, lektura Cię nie zniechęci, nie przygnębi jako rodzica. Książka ta przyniesie korzyści nie tylko Tobie, ale również twoim dzieciom. Bo by móc stać się odpowiedzialnym rodzicem, zdolnym do bezwarunkowej miłości, musimy w pierwszej kolejności sami emocjonalnie się wychować! By z kilkulatka, nastolatka, czy nawet niemowlęcia zamkniętego w dorosłym ciele, stać się dorosłymi w pełni!


ksiazki1Wracamy do książki… „Wychowanie bez nagród i kar”

Wychowanie bez kar i nagród Alfie Kohn
„Wychowanie bez kar i nagród. Rodzicielstwo bezwarunkowe” Alfie Kohn

Ja uznałabym ją za obowiązkową lekturę każdego Dorosłego Dziecka, jak i każdego rodzica! Pięknie zdefiniowana jest w niej miłość BEZWARUNKOWA, dowiesz się również czym jest bezwarunkowa akceptacja. Której potrzebują nie tylko nasze dzieci, ale przede wszystkim my sami.

Należy wiedzieć, że „Dzieci chcą być kochane takie, jakie są, i za to, że są„, a Miłość, która nie stawia warunków, jest tym, czego dzieci potrzebują do pełnego rozwoju„. Konieczne jest by dziecko wiedziało, że nasza miłość jest stała bez względu na jego zachowanie

Kohn przedstawia alternatywne podejścia do wychowania, którego celem jest praca z dzieckiem, a nie nad dzieckiem.

Wychowanie dzieci nie polega na kontrolowaniu ich, na wymuszaniu określonych, pożądanych przez rodziców zachowań! Powinna to być relacja pełna szacunku!

Opisane są długoterminowe skutki stosowania kar, które ograniczają rozwój i niszczą relację z dzieckiem, która jest fundamentem do dorosłego życia! Ku mojemu zaskoczeniu opisano też zły wpływ na dzieci stosowania nagród i pochwał, zabijających w dzieciach wewnętrzną motywację do działania. Każde z twierdzeń czy założeń poparte jest badaniami i pracami innych autorów.

Stosując kary, nagrody, czy jakiekolwiek formy warunkowania akceptacji dla dziecka, autor z uporem maniaka zadaje pytanie – Na ile metody jakie stosujesz są skuteczne? Czym jest upragniony skutek, cel? Jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości?

Wielokrotnie podkreślany jest fakt, że nie jest istotna nasza intencja, ani to co wydaje nam się, że przekazujemy dziecku, a to co ono odbiera, co do niego dociera!

Wielką naiwnością jest oczekiwać, że nasze dzieci  staną się asertywne i otwarte, skoro wymagamy od nich uległości i podporządkowania. Uczymy ich dostosowywania się do oczekiwań otaczających osób i ciągłego naginania siebie aby zasłużyć na uwagę i miłość, zamiast pomóc odkrywać Siebie!

„Kiedy nasze dzieci nie robią tego, czego od nich oczekujemy, być może powinniśmy zrewidować swoje oczekiwania”

Dziesiątki stron poświęcone są opisowi potencjalnych przyczyn naszych „nieprawidłowych” zachowań wobec dzieci. Większość z nich ma źródło w naszym dzieciństwie, w przekazach kulturowych, we wpisanych w nas przekonaniach o tym co powinniśmy, co należy. Te rozdziały szczególnie pomogły mi zmienić perspektywę patrzenia na własnych rodziców.

Zachęcam całym sercem do sięgnięcia po poniższą książkę! Zrób to dla Siebie, dla twoich dzieci, dla waszej relacji!

Drodzy rodzice nie bójmy się WIEDZIEĆ, dociekać i pytać, zastanawiać się nad naszym postępowaniem wobec dzieci! Nie bójmy się!

Najważniejsze co możemy dać naszym dzieciom to RELACJA z nami! Słuchajmy ich, chciejmy zrozumieć. „Mniej mów, więcej pytaj!”

Jeśli nie wszystko dotychczas było idealnie, to nie powód by się obwiniać. Ja jestem pewna, że my rodzice, musimy się nauczyć nimi być. Dając sobie prawo do popełniania błędów, traktując siebie z wyrozumiałością i szacunkiem. Mając pewność, że na dany moment, na aktualny stan wiedzy, dajesz swoim dzieciom wszystko co jesteś dziś w stanie im dać.

My nie mamy być idealni! Mamy być AUTENTYCZNI i szczerzy. A „autentyczni ludzi mają własne potrzeby, coś ich cieszy, czegoś nienawidzą. Dzieci powinny o tym wiedzieć. Autentyczni ludzie bywają czasem zdenerwowani, czasem strapieni czy zmęczeni. Nie zawsze wiedzą co robić. Czasami mówią coś bez zastanowienia, a potem tego żałują.” 

Kochani, powodzenia nam wszystkim!

Zostaw komentarz...