Człowiek człowiekowi lustrem! Szukając siebie pośród mgły…

Lustra – odbijają to co przed nimi stoi. Odbicie nie jest idealnym odwzorowaniem, obraz odbity zostaje odwrócony. Jest to jedyny sposób by zobaczyć Siebie, swoje oczy, twarz, ciało… czy oby na pewno?

A co było wcześniej? Kiedy nie było luster, zwierciadeł?
Była woda, wyobrażam sobie zdziwienie ludzi pierwotnych widzących ‚kogoś’ w tafli jeziora.

A jeszcze wcześniej?
Byli ludzie, nikt z nas nie był i nie jest odizolowany od innych. Aby przybliżyć ideę luster, otwórz swoje wewnętrzne drzwi, otwórz swoje serce i posłuchaj mojej opowieści, płynącej z głębi:

Dawno, dawno temu istniała komnata wykonana w całości z luster. Lustrem był sufit, podłoga, były nim ściany. Komnata miała kształt gwiazdy, jedno lustro obijało obraz z drugiego.Wyobraź sobie, że stoisz pośrodku, widzisz siebie wszędzie, dosłownie wszędzie. Gdzie nie wędruje twój wzrok,  jesteś tam TY, widzisz siebie z różnych stron. Stoisz zdumiona, bo nigdy nie widziałaś siebie w ten sposób. Widzisz swoje ucho od tyłu, swoją głowę z boku, widzisz siebie z dosłownie każdej możliwej strony. Patrzysz i momentami zatrzymując się na fragmencie własnego ciała nie poznajesz go, bo skąd miałabyś znać ten widok, skoro nigdy wcześniej go nie widziałaś? Pojawia się też myśl… jak ja wyglądam?! Ocena, krytyka… cała lista „spraw” do poprawienia. Czasem masz wrażenie, że to nie Ty, a może nie chcesz być taka, być może coś ci nie odpowiada… po chwili nabierasz dystansu, oddalasz wzrok i widzisz całość, siebie… teraz wiesz, że to TY. Na szczęście, a może niestety? Tak, zdecydowanie to TY. Jesteś jedyną osobą w tej cudownej komnacie, każdy obraz, który widzisz jest częścią ciebie, czy ci się to podoba czy nie. Tak właśnie jest.

Czy to nie piękne byłoby móc tak siebie widzieć? Czy lubisz na siebie patrzeć? Byłaby to dla ciebie okazja do lepszego poznania siebie, czy więcej dowodów na to jak niedoskonała jesteś?

Teraz wyobraź sobie, że stoisz pośrodku, rozglądasz się jak do tej pory i jednocześnie wychodzisz ze swojego ciała, oddalasz się i widzisz  – siebie doświadczającą tej nowej sytuacji. Widzisz jakby widok z kamery monitorującej tą komnatę. Z góry, z boku patrzysz na nią stojącą pośrodku komnaty. Masz świadomość odczuć, emocji, tych wszystkich osądów, krytyki, strachu, niechęci, pogardy, a być może zachwytu, miłości i inspiracji… Widzisz wszystko. Czujesz jak to się zmienia… jak przeskakują emocje, stany, odczucia. Ale teraz jesteś poza tym, obserwujesz, widzisz więcej, nie wpadasz w ten emocjonalny wir, który nią targa. Patrzysz z ciekawością, dając jej pozwolenie by robiła to co tylko chce zrobić, nie oceniasz, nie osądzasz, niczego nie oczekujesz, niczego nie zakładasz. Patrzysz. Widzisz i czujesz jej cierpienie, wewnętrzny ból, ogromne wewnętrzne krzyczące NIE, niezgoda i wielki opór. Ona nie chce tam być, nie chce tego widzieć…

Oddychasz wtedy spokojnie, patrzysz na nią oczami pełnymi miłości, schodzisz stajesz naprzeciw niej i pytasz: Dlaczego cierpisz?

Słyszysz w odpowiedzi wiele pytań, wykrzyczanych przez łzy… Jak ja wyglądam? Czemu tak jest? Po co tu jestem? Nie chcę tego widzieć?  Zabierz mnie stąd? Kim ja jestem? Kogo widzę na tych odbiciach?

Stoisz łapiesz ją za ręce i mówisz, że ta komnata nie jest zwykła, to nie są zwyczajne lustra.

– Widzisz w nich kochana, to co jest w tobie i czeka. Widzisz swoje lęki, swój strach, widzisz całe złogi tego czego doświadczyłaś, czego się bałaś, co słyszałaś, co uznałaś za swoje. To ty… cała ty. A czy widzisz w sobie światło? Ciepłe, promienne, pełne miłości, spokoju, radości?

NIE!

Wiesz dlaczego? Bo widzisz tylko to co nauczyłaś się widzieć, widzisz to na co jesteś nauczona zwracać uwagę! Twoja moc jest tam gdzie twoja uwaga! Popatrz… ja widzę, w tobie światło, radość… machasz ręką, jakbyś chciała odgarnąć dym i na kilka sekund odsłaniasz, odsuwasz, zmywasz cały gniew, żal, smutek, frustrację, winę, oceny, strach jakby był mgłą spowijającą przestrzeń między nią a lustrem.

Ona ze łzami w oczach patrzy, płacze… łzy spływają jej po policzkach. Ona Widzi! Ona po raz pierwszy zobaczyła siebie! Prawdziwą siebie! Po raz pierwszy odetchnęła, nabrała życia, barw, światła… ono zaczęło z niej promieniować!

Te kilka sekund zdawało się być wiecznością, błogą, zawieszoną w cudownej ciszy. Po chwili mgła wróciła… ona stała zdumiona obok ciebie. Po jej policzkach dalej spływały łzy.

Teraz już wiesz, że nie jesteś tym za kogo się uważasz. Twoje cudowne JA przesłania mgła. Czułaś jak to znika… czułaś jakie wcześniej było ciężkie. Ty możesz sama zniwelować tą mgłę, potrafisz to zrobić. To jest twoje zadanie, a ja cały czas jestem z tobą.

— Kim jesteś?

Częścią Ciebie, jestem twoją wewnętrzną mądrością, jestem przy tobie każdego dnia, czuję, widzę… mówię do ciebie co dzień, co noc. Przychodzę o każdej porze, ale ty mnie nie słyszysz. Nie dajesz mi szansy, by być usłyszaną… powiedz mi dlaczego nie lubisz ciszy? Dlaczego cały czas coś czytasz, oglądasz, słuchasz, cały czas coś robisz? Nawet przed snem nie mam chwili bym mogła zostać usłyszana, bo sprawdzasz te swoje ważne sprawy. Zatrzymaj się czasami w ciszy, w bezruchu… ja będę na ciebie czekała, bo ja jestem od zawsze!

Nagle ona wzdryga ze strachu, bo niczym scena w bajce… z komnaty luster przenoszą się na plac pełen ludzi. Każdy z nich trzyma lustro, mniejsze, większe… na kogo ona nie spojrzy, widzi część siebie, mniejszą, większą… czasami tylko maleńki fragment.

Po chwili lustra znikają. Są ludzie. Ona rozpoznaje w nich znajomych, rodzinę… o każdym ma coś do powiedzenia, ma bardzo określoną wizję, każdego z osobna. Patrzy na ciebie i mówi – O, zobacz jak ona może się tak zachowywać, wiesz, że porzuciła swoje dzieci?! Nie mogę na nią patrzeć! Jest godna pogardy!

Ty głaskasz ją pobłażliwie po głowie, w dłoniach ocenianej kobiety pojawia się lustro, a w nim… przebłyski sytuacji, kiedy ona (oceniająca) raz po raz porzuca siebie, kiedy sama sprawia sobie ból, jakby każdego dnia po troszku zabijała w sobie nadzieję na miłość.

Łzy ponownie spływają po jej oczach… to ja, to ja… płacze.

Tak to TY – widzisz w tej kobiecie część siebie, ona pokazuje ci ciebie, jest dla ciebie lustrem. Do ciebie należy decyzja, czy zechcesz się z tego uczyć… czy dalej będziesz zabawiać się w kryształową sędzinę.

Zamknęła oczy ze strachu, boi się zobaczyć siebie w kolejnej osobie… ma doskonałą świadomość jak wiele osób zostało przez nią określonych, osądzonych, nazwanych, ocenionych. Myśl, że każda ta metka co najmniej po części dotyczy jej samej, zwala ją z nóg.

Nie wytrzymam tego! – krzyczy. Spokojnie odpowiadasz, kochana… to jest część mgły, już dobrze wiesz co jest za nią. Czułaś to. Mgłę rozproszysz przez przyglądanie się sobie, pełne zgody na to by widzieć siebie w innych, by czuć to co czujesz.

Kochana…

Kiedy zaczniesz obserwować kiedy, jak i wobec kogo zrzucasz winę za własne emocje, będziesz krok dalej, o krok bliżej do lustra… tak by nic nie przysłaniało ci prawdziwej ciebie…

Kiedy zaczniesz brać odpowiedzialność za swoje emocje, odczucia, zachowania, oceny, osądy, uznasz je jako część ciebie, przyjmiesz je jako twoje i pozwolisz im być... zrobisz kolejny krok.

Kiedy zaczniesz obserwować siebie w różnych sytuacjach, wśród różnych osób, kiedy będziesz łapać moment gdy zaczynasz osądzać sytuację, osoby… zrobisz kolejny krok…

Kiedy zaczniesz widzieć swój lęk za każdym osądem …

Kiedy poczujesz różnicę między reakcją  a świadomym działaniem…

Kiedy będziesz czuć różnicę między obecnością, a odpływaniem w nieświadomość…

Kiedy pozwolisz sobie na szczerość wobec siebie, autentyczność, otwartość, na wyrażanie siebie…

Kiedy będziesz ćwiczyć obecność, uważność, docenisz trwającą właśnie chwilę…

Kocha będziesz tylko o krok do odnalezienie klucza do największego skarbu świata – swojego prawdziwego JA – swojej duszy. A tam nie ma nic co pochodzi od lęku… tam jest miłość, radość, spokój.

Stojąc w łzach zdołała powiedzieć tylko i aż – DZIĘKUJĘ!

Kolejny przeskok, budzisz się pełna emocji… w swojej sypialni, twój oddech powoli zwalnia, uspokaja się. Próbujesz zgarnąć w całość, to co usłyszałaś, myślisz… oddychasz. Co dalej z tym zrobisz?

Sposobem by zobaczyć siebie,
choćby zbito wszystkie lustra świata,
choćby zmącono wszystkie istniejące wody
… jest drogi człowiek.

Jesteś moim lustrem – dziękuję!

Jeśli widzisz piękno w tym co napisane, jeśli widzisz piękno czy cokolwiek innego we mnie… znaczy, że rozpoznajesz we mnie to co masz w sobie. Być może już odkryte, a być może czeka, by zostało zauważone <3

Cudowny człowieku… otwórz oczy, patrz, ucz się, doświadczaj, przyjmuj i idź!

 

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry
1

Zostaw komentarz...