Dzieciństwo Basi. Zapowiedź pierwszej rozmowy z cyklu „Dzieciństwo ma znaczenie!”

OPOWIADANIE o dzieciństwie. Basia swoje życie podsumowuje jednym zdaniem „Od cierpienia do wolności, tak wygląda moja droga„.

Dzieciństwo ma znaczenie?
Basia ma kilka lat, beztrosko bawi się na podwórku, ciągle chce być w ruchu, chce tworzyć, śpiewać, tańczyć, trudno jej się zatrzymać choć na chwilkę. Jest twórcza i bardzo odkrywcza. W oczach otoczenia jak i rodziców wydaje się być aż nadto aktywna. Czy ta aktywność jest naturą tego dziecka, czy może ma swoja przyczynę? Może jest wołaniem o troskę, uwagę i o obecność? Czy ktoś choć przez chwile pomyślał, że ta mała Basia mimo, że wśród ludzi, czyje się samotna? Brakuje jej wsparcia? Czy ta ‚nadpobudliwość’ nie jest wołaniem „Ja tu jestem, zauważcie mnie w końcu!” Boi się zatrzymać, usiąść i poczuć, a aktywność skutecznie to zagłusza.

Patrzę na tą dziewczynkę. Myślę… nie sposób nie pokochać takiego dziecka, uśmiecham się, dalej patrzę. Widzę w jej oczach marzenie, ciche pragnienie wakacji, wspomnienie minionego lata i oczekiwanie na kolejne.

Czy Basia lubi swoją codzienność? Mam wrażenie, że jest w niej potrzeba oderwania się od domu. Najgorszą z możliwych kar jest dla niej zakaz wyjścia na dwór. Ona tak bardzo chce być na zewnątrz, oddychać świeżym powietrzem, chce czuć wiatr we włosach, chce mieć poczucie niczym nieograniczanej przestrzeni.

Basia jak każde dziecko ma swoje potrzeby… pragnie miłości, wsparcia, ciepła, obecności, zauważania jej samej jak i jej potrzeb, bezpieczeństwa. Chciałaby być przyjmowana taka jaka jest, doceniana, potrzebuje akceptacji i poczucia, że jest ważna, potrzebna i chciana. Potrzebuje wskazówek, potrzebuje lekcji życia, budujących rad, nie destrukcyjnej krytyki.

Te wszelkie potrzeby powinni spełniać opiekunowie, rodzice. Basia niestety tego nie otrzymywała, zaczęła wierzyć, że być może robi zbyt mało, może powinna zacząć starać się bardziej, dopasować się, tak aby zasłużyć, zarobić na uznanie, na uwagę, na budującą miłość, której tak bardzo pragnie.

Jej celem było stać się taką jaką chcieli widzieć rodzice, zgodnie z oczekiwaniami i narzuconymi powinnościami, tym sposobem Basia zatracała z każdym dniem siebie. Gubiąc cząstka po cząstce, swoje cudowne, wrodzone dary, zapominając o ich istnieniu.

Nie mogła czerpać ze źródła, od rodziców… być może źródło było puste, bo nikt nigdy go nie napełnił. Basia jak wielu z nas dawała wszystko co miała, ofiarowywała całą siebie, aby dostać choć okruszki tego na co czekała.

Obserwuję jak wraca do domu, jest tam skromnie. Mama siedzi, czeka, jest zimna i niedostępna. Basia nie patrzy jej w oczy, przemyka cichutko, jakby nie chciała być zauważona, obawia się kary za zbyt późny powrót. Nie udało się… mama wstaje, idzie za nią, w ręku trzyma kabel. Widzę jak w małych oczach Basi pojawia się strach, widzę jak zamiera, wstrzymuje oddech. Niech ktoś mi pomoże, krzyczy jej szukający wsparcia wzrok! Pomoc nie przychodzi znikąd, dziecko staje się środkiem do upustu życiowych frustracji matki. Trzyma córkę swoją silną dłonią, ściska mocno, bo ciało dziecka całym sobą walczy, próbuje uciec, bezskutecznie. Raz po raz dostaje cięgi, kabel trafia w pupę, w plecy, w nogi, sprawiając tej małej istocie ból. Ta dziewczynka cierpi nie tylko fizycznie, za każdym uderzeniem na jej małym serduszku pojawia się mimowolnie głęboka rana, nie jest w stanie wewnętrznie pojąć jak ktoś, kto powinien ją kochać i chronić tak bardzo krzywdzi. Aby to znieść musi się odciąć o tego, zapomnieć.

Kolejnego dnia Basia już niemal nie pamięta wczorajszej krzywdy. Wraz z nowym dniem budzi się nadzieja, że dzisiaj nic takiego się nie stanie. Jedyne co wskazuje na tragedie wczorajszego dnia, to ślady na jej delikatnym ciele. Mimo bólu, mimo krzywdy… widzę w tych maleńkich oczach płomyczki, ogromne pokłady miłości na myśl o matce, o ojcu, o domu.

Tata Basi boryka się z uzależnieniem od alkoholu. Problemy życia codziennego koi w kieliszku wódki, darując sobie tym samym choć chwile ukojenia. Niestety alkohol, traumy powodują, że budzi się w nim agresja. Kiedy wraca pijany do domu, Basia cała drży, przechodzi jej przez myśl, że któregoś razu może ją nawet zabić. Boi się, w jej głowie kłębią się myśli, ma nadzieje, że tym razem jest tak pijany, że zaśnie od razu i nie dostanie znów pasem, kablem czy skakanką. Jest bezradna, nie może się bronić, nie może uciec… nie ma nikogo kto stanął by miedzy tą małą dziewczynką a silnymi i czasem bezwzględnymi rodzicami. Znikąd nadziei na pomoc.

Basia z dnia na dzień rośnie w atmosferze strachu, w stałym poczuciu zagrożenia. Sama, bez wsparcia, w poczuciu wstydu i obowiązku ukrywania tej rodzinnej tragedii. Traci dużo sił na stwarzanie pozorów, że jest dobrze, a może bardziej, że nie jest aż tak źle.

Mijają lata, Basia dojrzewa, zmieniają się jej potrzeby, niestety rodzice zmieniają się niewiele. Basia zaczyna coraz częściej myśleć o tym, że musi opuścić dom, marzy o wyprowadzce. Zaczyna szukać miłości, akceptacji i wsparcia na zewnątrz. Czuje, że musi być ktoś kto upewni ją, że jest warta miłości, zapełni ten palący ją brak. Ucieka w związki z mężczyznami, w słodycze, imprezy, internet, również w alkohol.

Basia zaczyna dorosłe życie…

Ale czy to życie będzie łatwe? Czy została do niego odpowiednio przygotowana? Czy ona jak piękny, zjawiskowy anioł, została wyposażona w ogromne, białe, silne skrzydła, aby po skończeniu szkoły móc stanąć w progu domu, rozłożyć je, skoczyć i zacząć lecieć, zmierzając w stronę swojego wymarzonego wybrzeża, w kierunku oczekujących na realizację marzeń? Czy jej dzieciństwo było tylko krótkim etapem, którego jako dorosła i tak nie będzie pamiętać?

Wiele pytań, wiele możliwych odpowiedzi. Ja wiem jak potoczyło się życie Basi, opowiedziała mi swoją historię. Opowiedziała o swoim dzieciństwie, o drodze do dorosłości, o próbach samodzielnego życia, o swoich wzlotach i upadkach, o swojej życiowej zmianie, również o swoich marzeniach.

Jeśli jesteście ciekawi dalszej historii, powyższe opowiadanie jest jedynie wstępem do pełnego tekstu, który pojawi się niebawem, na co już w tym miejscu zapraszam. Rozmowa z Basią będzie pierwszą z cyklu „Dzieciństwo ma znaczenie” (Czytaj całe opowiadanie i naszą pełną rozmowę …klik…). Nie bez powodu napisałam CYKLU, bo mam szczerą nadzieję, że nie ostatnią.

Zapraszam Was do dzielenia się swoimi życiowymi doświadczeniami!
Szczegóły na Dzieciństwo ma znaczenie! (czytaj więcej…)

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Zostaw komentarz...

  • Ola Rohulan

    pięknie napisane