Emocje są jak LEW! O smutku, szczęściu i rezygnacji

Rezygnujesz z umiłowanej czynności, które wykonujesz tylko po to by cieszyć się robieniem tego, przyjmując, że może być twym przywiązaniem? Pojawia się smutek.

Istnieją działania, które wykonujesz bez względu na efekt, zupełnie bez celu. Masz coś co robisz, bo sprawia ci to przyjemność? Coś w czego wykonywaniu się zatracasz, tak pozytywnie.  Jakbyś przestawał istnieć, ty, czas… wszystko. Jakbyś na ten krótki  moment doświadczał jedności, scalenia ze wszystkim, jakbyś zatracał granice! Zaczynasz działać i działasz, dla samego działania. Odkrywam to na nowo!

Ja doświadczałam smutku w związku z wieloma „śmierciami” w moim wewnętrznym świecie. M.in. ból rozdzielenia z czynnością, w której się zatracałam, uznając to za coś nieodpowiedniego. Czynność postrzegana i zaetykietowania jako czarna dziura, w którą wpadałam. Założyłam, że to źle, że to nie jest OK, że tak być nie może!

Czy istnieją złe decyzje? Każda decyzja niesie konsekwencje. W wyniku porzucenia, zaniechania przywiązania pojawił się smutek, utrzymuje się i jest we mnie. Jakby coś się rozsypało a inne coś we mnie się  na to nie godzi i opłakuje. Czy to była zła decyzja? NIE

Zapamiętaj, że złe decyzje nie istnieją! Masz dwie opcje lub więcej, wybierasz… i czego byś nie wybrała będzie to takie jakie ma być! Nauczysz się czegoś, doświadczysz czegoś czego wcześniej nie miałeś okazji. Która decyzja, jakie to ma znaczenie? Skoro jesteś wręcz skazana na doświadczanie nowego, na kolejną lekcję. Czy to nie piękne?

Wracając do emocji…
Smutek, jak każda emocja ma nam coś do przekazania. Wskazuje sytuację, miejsce, układ, któremu dobrze jest się przyjrzeć. Dobrze jest zauważyć co było bodźcem wywołującym reakcje, ale przed analizą dobrze by była akceptacja a za nią zrozumienie, które często przychodzi spontanicznie i nieoczekiwanie.

Emocje są jak lew:
Od momentu pierwszej wizualizacji emocji jako lwa przechodzącego przez moje wnętrze, polubiłam ją i kiedy przychodzi smutek… widzę go jako dzikiego zwierza, który pomaga zaakceptować mi przepływ emocji takimi jakie są. Bez nazywania, oceniania, osądzania, analizowania – jedno wielkie AKCEPTUJ!

Czy pojawiające się emocje podobają się czy nie, istnieją w nas, wybrzmiewają, jak wszystko w naturze z głębokim nieskończenie mądrym celem.

I tak zobacz jak ten dziki, silny lew… przepełniony smutkiem ma potrzebę przejść przez twoje ciało, ciebie. Ma potrzebę przepłynąć jak fala, która wzbiera, osiąga maksimum a później spokojnie opada.

Mam w środku idącego lwa, co mogę z nim zrobić?
1. Popychać go, poganiać by szybciej wyszedł? By jak najszybciej pozbyć się go? Nie chcę cię! Nie powinno cię tu być!
2. Ciągnąć go za ogon, jak tylko go zauważę, by wyszarpać drogą którą wszedł? Jak śmiesz zakłócać mój spokój. Wynoś się!
3. Pozwolić mu przejść, obserwując go takim jakim jest? A niech sobie idzie.

Czy opcja 1 i 2 to dobry pomysł? Jeśli chcesz doświadczyć mocy rozdrażnionego lwa – ok! Jeśli chcesz poczuć moc eskalacji emocji, które potrafią zmieść jak odrzut bomby atomowej – ok. Tego też dobrze jest doświadczyć! Czy może pozwolić mu przejść, taki jaki jest w tym momencie, przepełniony smutkiem, w tempie jakim właśnie idzie? Z akceptacja i zrozumieniem? Lew widzę go w sobie… ze spuszczoną do samej ziemi głową. Powłóczy nogami, idzie powoli z charakterystycznymi dla smutku spowolnionymi ruchami, otępieniem i bezradnością w oczach.

Kiedy jest we mnie smutek i przywołam wyobrażenie smutnego, troszkę karykaturalnego lwa – uśmiecham się.

Jak każda emocja, tak i smutek jest nauczycielem, czy też listonoszem, który ma wiadomość specjalnie dla mnie. Co mówił mój smutek?

Dziś mały fragment… w dezorientacji rozświetlił niejasność, kolejne przekonanie rozmontowane. Zatracanie nie jest złe 🙂

Mam czas przyglądania się przywiązaniom do czynności,  osób,  wydarzeń,  uczuć… Obserwowałam swoje przywiązanie do efektu, do reakcji, do zainteresowania moją osobą, twórczością,  potrzeby akceptacji, uznania, bycia zauważonym.

Kiedy to rozbłysnęło było jak wybuch wewnątrz mnie, rozpadła się motywacja do działania wynikającą z przywiązań. Dla higieny wewnętrznej postanowiłam odstawić każdy przedmiot, czynność i osobę co do której przywiązanie odkryłam. Tak też zrobiłam z tym co uwielbiam, z tym co mnie pochłaniało… dając wiarę osądowi, że za nadto mnie to pochłania – z pisaniem.

Mój smutek stał się listem z wiadomością: rób to co kochasz! Rób to co cię wciąga i przenosi w inny wymiar. Lekcja z doświadczenia – RÓB to z nową motywacją, siłą, bez uwiązań.

A może chodzi o zupełnie co innego? Pewność mam, że zrozumienie przyjdzie a co będzie jego treścią – nie wiem i niech tak jest!

Wiadomość odczytana 🙂 przyjęta. Sprawdzam jak będę się czuć w nowej odsłonie tworzenia. Idąc za wiadomościami płynącym z wnętrza,  emocji, odczuć. Tak!

Wieczorne refleksje o smutku i szczęściu. Posłuchaj…

 

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Zostaw komentarz...