Jak schudłam 20 kg?! Walczę dalej, wiem, że dam radę!

Ja jestem w trakcie walki o lepszą siebie. Zrzuciłam z siebie dotychczas 18 kg zbędnego ciężaru. Zbędnego balastu pozostało 8-10 kg. Nie ustępie, póki celu nie osiągnę!

Nie ma innej opcji! 

Zbyt długo żyłam przytłoczona własną otyłością, żeby się choć na chwilę poddać, żeby pozwolić na powrót starego stanu rzeczy. Już wiem, że ja mogę być Panią własnego ciała i nie pozwolę niczemu zniszczyć mojej ciężkiej pracy, tym bardziej samej sobie 😛 ! 🙂

Każdy kto dawno mnie nie widział mówi:  Ale schudłaś! Dobrze wyglądasz! Osoby które są otyłe, jak ja wcześniej i mają z tym problem, patrzą z żalem i myślą: Aaaaa ja też tak chce! Czasem ze złością i zazdrością. Niektórzy co bardziej zawistni…  A taką to stać (na owoce, warzywa, diety srety), ma kasę, to kto takiej zabroni, nawet bez refleksji jak to robi i że samo się nie zrobiło.

Bo faktycznie jak zgubi się blisko 20 kg tłuszczu z ciała, to wygląda się dobrze, bardzo dobrze, a nawet cudownie, w porównaniu do poprzedniej wersji siebie.

Jak to zrobić?
Recepta jest prosta i oczywista, choć przez wszystkich szukających szybkich i łatwych rozwiązań, wypierana zawzięcie ze świadomości.

W tej materii nie ma cudownych rozwiązań, magicznych tabletek, cudownych spalaczy tłuszczu, nie ma! To fakt! Niepodważalny!

A ludzie tak lubią wierzyć że się da, tak zupełnie bez wysiłku… mogą nawet zapłacić, czasem duże pieniądze. Nie jeden raz dadzą się oszukać, nabrać i naciągnąć.

Aż przyjdzie taki dzień, że obudzą się i spełni się ich marzenie, będą szczupli i bez tego zbędnego oblewającego ich zewsząd tłuszczu… będą szczęśliwi! Zadowoleni z własnego ciała, już nie będą musieli dorabiać sobie teorii, wbrew sobie, że nie każdy musi być taki sam, że szczupłe kobiety są mało kobiece, bo otyłe mają np. większe piersi, a że brzuch sexi wisi to już przymykamy oko. Że nie mogę iść do sklepu kupić ubrań, też nie pamiętamy i wyklinamy w myślach, co to za sklepy dla anorektyków, a rozmiarów 44, 46 i większych brak. Absurd!

Heh… Takie historie tylko w bajkach i to jeszcze takich konkretnie scince-fiction!

Od czego wszystko się zaczyna?
Tak naprawdę początkiem początków jest pojęcie prostej zasady:

Pamiętaj, że codziennie patrząc w lustro, patrzysz w oczy jedynej osobie, od której zależy Twoje życie, to jak wyglądasz teraz, jak możesz  wyglądać za jakiś czas!

Trzeba przyjąć do świadomości kilka prostych faktów:

  • że o ciało trzeba dbać,
  • że nic nie zrobi się samo,
  • że wszystko co nas wzmacnia wymaga wysiłku,
  • jeśli coś ma się zmienić, to konieczna jest systematyczna praca,
  • że efektów nie będzie po jednym czy dwóch dniach, bo jak można schudnąć 20 kg w miesiąc, skoro tyło się latami,
  • że zmiany są dobre, dzięki nim stajemy się lepsi,
  • że to, o czym marzysz jest w zasięgu twojej ręki,
  • że nie będzie łatwo, ale jest to MOŻLIWE,
  • że ta praca się opłaca!

Konkretnie Jak schudnąć?
Trudno opowiedzieć w kliku zdaniach, w jednym artykule. Bo otyłość to tylko stan aktualny, efekt. Przyczyną, od której trzeba zacząć, to często cała życiowa historia, czasem nie łatwa, ani nie przyjemna.

Wszystko musi zacząć się w GŁOWIE!!!!!! to jest sam początek! Musisz być gotowa na zmiany! 

Poza głową, w moim przypadku jest to w 90% odpowiednie pożywienie, w 10% aktywność fizyczna. 

Podział taki, bo na przygotowanie posiłków muszę mieć czas, bo przecież trzeba karmić rodzinę, siebie też trzeba. Jestem mamą i żoną, co dzień przygotowuję jedzenie dla siebie i moich skarbów.

Na aktywność fizyczną przy dwójce małych dzieci 3,5 rocznej księżniczce i 10 miesięcznym kawalerze trudno, a jeszcze trudniej o siłę na sport. Rodzice mający dwójkę małych dzieci wiedzą, o czym mówię, a niektórzy się jeszcze przekonają. Z samych obowiązków domowych i dzieciowych można wieczorem paść ze zmęczenia.

Technicznie moja utrata kilogramów to:

  • Odpowiednio ułożona dieta.
    Jak sami nie mamy pomysłu, a raczej tak jest. Bo u mnie głównym problemem było to, że nawet nie wiedziałam jak bardzo źle jem. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Niby byłam świadoma, że nie jest dobrze… ale nie wiedziałam, że to jest strasznie, strasznie złe. Że żywię swój organizm śmieciami, a sama jestem taką śmieciarką :(. Dobrze jest tak rzetelnie zapisywać, CO dokładnie każdego dnia się zjada, żeby uświadomić sobie jak tego jest dużo, jak to jest fe fe.

Jest dużo stron internetowych podających gotowe, cudownie ułożone jadłospisy, na praktycznie każdy dzień roku. Mogę wam polecić dwa, szczególnie mi bliskie, które towarzyszyły mi od początku mojej drogi. 

Na początku zaczęłam czytać, dużo czytać, strasznie dużo czytać… blog który mi pomógł to: Smak zdrowia BLOG. Przeczytałam niemal wszystkie artykuły. Bardzo lubiany w swoim czasie blog. Polecam.

W późniejszym czasie zaczęłam czytać i korzystać również z Qchenne inspieracje BLOG. Początkowo wydawał mi się być nieczytelny i skomplikowany, ale po oswojeniu, pokochałam artykuły z tego bloga.

Kolejna opcja, już nie darmowa, ale u mnie od tego się zaczęło to DIETETYK i dieta spersonalizowana.

  • Regularne pory posiłków.

To bardzo istotne. Ja wcześniej jadłam byle jak, byle co i byle kiedy. Często pierwszy posiłek był po południu. Bez śniadania, bez logiki. Niestety jeśli nie ma się odpowiednich wzorców w domu trudno samemu sprawę ładnie ogarnąć. Teraz jem pięć posiłków dziennie, co 3-4 godziny, jak na rozsądnego człowieka przystało 😛

Czy jest to łatwe?

Nie! Nie jest łatwe! Ja od dłuższego czasu, żyje według schematu, codziennie mam rozpisany jadłospis na cały dzień. W jadłospisie 5 posiłków.

Przez pierwsze tygodnie człowiek się męczy. A potem jest coraz lepiej. Życie według schematu, jest dobre bo nie musisz się zastanawiać, co zjeść, bo wiesz co masz (MUSISZ) zjeść. Można zaplanować zakupy. Je się nowe rzeczy, je się różnorodnie. A przede wszystkim ZDROWO! Po jakimś pół roku życia według schematu dieta i ta schematyczność zaczyna być męcząca, bo przez ten cały czas człowiek ignoruje swoje zachcianki żywieniowe. Mam smaka na ulubiony obiadek a w jadłospisy co innego… Opiszę Wam moją historię i co jak konkretnie robię, pokażę co jem w kolejnych artykułach, bo to temat rzeka 🙂

Czy jest to drogie?

Mimo ze potrawy czasami są wymyślne, samo planowanie posiłków i zakupów daje duże oszczędności. Robię listę według jadłospisów i tego się trzymam, nic poza tym nie kupuję, nic ponadto. Idę do sklepu, realizuje listę i nawet nie patrzę co w promocji bo to mnie nie dotyczy. Mam cel, mam plan i tyle!  Super oszczędna opcja.

Po jakim czasie efekty?

Już po pierwszym tygodniu są efekty i to takie motywujące do dalszej pracy, rzędu 1-2 kilogramów tygodniowo.  Także da się, da się, da się… Jestem tego przykładem. Na początku waga spadała dość szybko, potem zwalniała, był taki czas, że zatrzymywała się na jakiś czas. Różnie było. Czasem było na plusie. Ale całkowity bilans, już przeszło minus 18 kg, jest motywujący prawda?

Wiem jak sama się przybierałam, żeby wziąć się za siebie, czytałam historie ludzi, którym się udało, mobilizowało mnie to. Też chce się podzielić swoimi doświadczeniami, żeby pomóc komuś z Was. A może wielu z Was.

Czy warto?

To powinno być pytanie retoryczne. Warto, opłaca się, jest to cudowne uczucie zadowolenia i satysfakcji z samej siebie. Nie ocenione patrzeć w lustro i podobać się sobie! Nie najbardziej istotne są zmiany fizyczne, bo to, że ciało wygląda lepiej, jak nie jest tłuste, jest oczywiste i logiczne. A to, że człowiek wewnętrznie przechodzi metamorfozę jest MAGICZNE! Nie spodziewałam się, że poprzez zadbanie o ciało, tak zadbam o siebie wewnętrznie. Że tak się zmienię, że zacznę żyć bardziej, lepiej i szczęśliwiej.

Moje drogie, moje kochane, znam ból bycia tłuścioszkiem, zamkniętym w sobie i zakompleksionym. Jeśli jesteś taka jak ja wcześniej to zapraszam Cię do zmiany swojego życia. ZAPRASZAM! Zachęcam, a nawet proszę! Nie marnujcie swojego potencjały, uwolnij siebie i zacznij zmiany.

 

Zostaw komentarz...