Kobieto! Dlaczego pozwalasz się TAK traktować?!

Z życia… Przedstawię Wam sytuację, z którą spotkałam się w ostatnim czasie. Będąc jej świadkiem, zareagowałam, niby żartem, ale zadziałało. Sytuacja niby mało poważna, ale nie świadczy dobrze o osobie wypowiadającej te słowa. Myśląc potem o tym, budziły się we mnie pytania:

Dlaczego ona pozwala się tak traktować? (niby nic uszczypliwy komentarz, ale od takich rzeczy zaczyna się to, co powinno być ucięte od razu)

Co to za małżeństwo, że brak tam szacunku, dbałości o komfort drugiej osoby?

Sytuacja 1.
Grill, rodzinka na imieninach jednego z jej członków. Małżeństwo, oboje wiek między 40-50 lat. Mąż do żony, kieruje teksty typu:
   – ale masz przysadziste nogi, tez przydało by Ci się zrzucić kilka kilogramów;
   – he Ty w stroju kąpielowym, chyba jednoczęściowym;
   – zobacz jaki masz brzuch;

Nie ukrywam, że słysząc to pomyślałam ‘O nie!’ mówię do męża, owej Pani,
      ‘Pokaż swój kaloryfer, zaraz ocenimy czy nadaję się do kąpielówek’             (Kaloryfera oczywiście nie było, raczej nie za skromny bębenek piwny)

Pan nie był zadowolony, temat się skończył.

Pytam Was drogie Panie, jak można pozwolić się tak traktować?  Niby nic, ale idę o zakład, że dla żadnej kobiety usłyszeć takie słowa, od własnego męża i to w licznym towarzystwie nie jest miłe. Może Pan był z tych rozbawiaczy towarzyskich, ale jak by nie było, miłe to nie było.

Gdzie szacunek? Wzajemna miłość? Zachwyt sobą?

Przecież nie chodzi w małżeństwie o to, by być idealnymi. Zawsze znajdzie się jakaś żona, koleżanka, kuzynka czy jakakolwiek inna kobieta, która zdaniem tego męża byłaby bardziej odpowiednia dla jego cudownego ‘ja’. W moim przekonaniu zagrożeniem i czymś z czym należy walczyć jest – porównywanie! Po co ma się ta biedna kobieta porównywać, ze mną czy z innymi obecnymi tam kobietami? Żeby od jednych czuć się lepsza a od innych gorsza? Takie podejście do niczego nie doprowadzi, do niczego dobrego. Co najwyżej żona będzie musiała znaleźć brzydsze koleżanki, jej zdaniem, żeby czuć się dobrze? Ale porównywanie to temat na oddzielny artykuł.

Co zrobić w takiej sytuacji?

Ja zakładam, że jak takie sytuacje są na porządku dziennym, to takie małżeństwo potrzebuje pomocy!

Zaakceptuj siebie:
Kobieta powinna akceptować siebie! Jeśli jej wygląd jej zdaniem nie jest do zaakceptowania. To co wtedy?

Jeśli nie podoba się nam coś czego nie da się zmienić. Np. blizny, odstające uszy czy inne sprawy, na które tak naprawdę tylko my sami zwracamy uwagę, to należy to przepracować i polubić swoje ciało, bo co innego? Nie można nie lubić samego siebie 🙂

Jeśli jest to coś co da się zmienić, np nadwaga. To do roboty i zrzucamy brzuszek, rzucamy browary, słodkości, i inne paskudy. Ruszamy się! Nie wmówi mi nikt, że się nie da 🙂 Sama zrzuciłam blisko 20 kg i dalej jestem w trakcie pracy nad swoim ciałem. Także Da Się! ZDECYDOWANIE!

Jeśli będziesz nad sobą pracować, poprawi się nie tylko Twoja kondycja, Twoje widzenie samej siebie, zmienisz się nie do poznania, wbrew pozorom nie tylko wizualnie chodź to będą widzieć otaczające Cię osoby, zmienisz się od środka, będąc zadowolona z siebie zaczniesz kwitnąć!!!!

Każdy ma kompleksy, niestety, a bez wsparcia bliskiej osoby, najpierw rodziny, potem męża, łatwo można się w tym pogubić.

Może stać się ofiarą poczucia, swojej niedoskonałości. A jak zacznie wierzyć, że musi zasłużyć  na akceptację, na miłość… może zacząć się straszna historia. Szczęściem jest dokonać trafnego wyboru towarzysza życiowego, który będzie wspierał i pomagał nam rosnąć. Ale jeśli ‘trafi’ się typ wykorzystywacza to co?

Szanuj siebie i wymagań tego od innych

Jak sobie pozwolisz tak masz!
Jestem daleka od zdania, że mężczyźni są źli, że źle traktują kobiety. Choć zauważyłam, że często ich chęć zabłyśnięcia, jest silniejsza od dobrego wyczucia. Przemawia jednak do mnie to powiedzonko: jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, czy jak sobie pozwoli tak ma. Często to słyszę w odniesieniu do zachowań mężczyzn, a raczej reakcji, no szczerze jej braku ich biednych żon, dziewczyn. Jak w opisanej sytuacji. Żona na dogaduchy męża, reagowała uśmiechem. Jakby mówił jej coś miłego, co najwyżej neutralnego. A to co mówił nie było miłe, dla mnie jako obserwatora, a tym bardziej do żony, do której te słowa kierował. Spotkałam się kiedyś ze sformułowaniem takim jak wyuczona bezradność. Odnosiło się to do kobiet, które jako dzieci, dziewczynki nie miały dobrego wzorca kobiecego. Będąc świadkami złego traktowania swoich mam, braku ich reakcji na dziejące się zło… stały się bezradne, bezbronne, na najpierw niewinne ataki na ich osobę. Takie kobietki, mają trudny start w dorosłym życiu, niepewne siebie, nie moją siły walczyć o siebie, często niestety również i swoją godność, łatwo padają ofiarami wykorzystywania.

Jakość relacji małżeńskiej, czemu Wy się tak traktujecie?
Dla mnie odpowiedź jest prosta = problem z własnym ja, z samym sobą, ze swoim wnętrzem  dają problemy w relacjach z ludźmi, trudności w budującej komunikacji, co owocuje trudnymi, krzywdzącymi związkami. Związki związkami, tworzą je bynajmniej teoretycznie dorośli ludzie, ale pomyślmy o dzieciach.  One są dopiero pokrzywdzone, żyjąc w rodzinach gdzie nie ma ładu, bo jak można dobrze wychować dziecko skoro samemu nie wie się jak żyć?

Podstawą do pięknego małżeństwa jest – WYBÓR WŁAŚCIWEJ OSOBY!!!!

Jeśli wydaje się, że wybór był nie trafiony (twoim zdaniem) zastanów się również nad sobą. Co zrobiłeś, lub czego nie zrobiłem, że ta Twoja kiedyś ukochana/ukochany zmienił się w kogoś kogo przestajesz choćby lubić.

Aby zmienić sytuację, zacznij od zmiany samego siebie…
Praca nad sobą jest podstawą ludzkiego rozwoju. Jestem zdania, że dwie osoby z gotowością na zmiany samych siebie, na podjęcie trudu, są w stanie stworzyć piękny związek. Trudno nam niestety to robić, tkwiąc w przekonaniu, że ja jestem OK, niech ona/on się zmieni.  Żaden problem nie pojawia się ot tak, zawsze ma jakąś przyczynę. Ważne żeby czytać, oglądać, szukać osób, mogących nam pokazać inny punkt widzenia na nasze problemy, na nas samych.

Cudownie byłoby dać się ocenić…
Nie sądzicie, że cudownie byłoby mieć osobę, do której można pójść, powiedzieć szczerze, bez ubarwiania co się w naszym życiu dzieje. A osoba ta bez oceniania nas, wedle swojej wiedzy, szczerze, nawet jak to dla nas nie jest wygodne mogłaby nam doradzić, przedstawić jak ona to widzi. BYŁOBY to piękne. Ale mało kto lubi słyszeć, że coś robi źle, że zachowuje się nie tak jak trzeba. Ale oczywistym jest, że nikt nie jest idealny 🙂 Prawda?

Wracając do pytania głównego?

Dlaczego pozwalasz się tak traktować?
Bardzo mądre przysłowie – Nie czym drugiemu co tobie nie miłe. Nie można traktować ludzi, tak jakbyśmy sami nie chcieli być traktowani.  W kwestii związków bardzo podoba mi się refleksja. O ile ktoś ma dzieci to zadziała. Mąż z przedstawianej sytuacji powinien pomyśleć: Czy pozwoliłby żeby ktoś w ten sposób odzywał się do mojej córki? A żona powinna pomyśleć… czy ze spokojem i bez reakcji pozwoliłaby żeby mój zięć tak traktował mój córkę? Kobiety mają skłonność przedkłada dobra dzieci nad swoje, więc taka myśl będzie się doskonale sprawdzać 😉

Droga ku zmianom, ku zrozumieniu…
Chcecie rozpocząć ze mną drogę w poszukiwaniu zrozumienia ludzkich żyć? Żyję w może i naiwnym przekonaniu, ale takowe mam, że można by pomóc niezliczonej ilości osób, żyć lepiej. Gdyby tylko dały możliwość mówić, osobom, które chciałyby im pomóc, żeby zechciały słuchać i zastanowić się nad sobą.

Zostaw komentarz...