Mały człowiek, a potrafi dać do myślenia.

Moja córcia ma niespełna 4 lata. Widać u niej potrzebę posiadania towarzysza do zabawy, innego niż mamusia, czy mały braciszek, który jeszcze bardziej przeszkadza niż się bawi.

W drodze na spacer, na plac zabaw, mama chcąc zaspokoić potrzeby towarzyskie dziecka, zagadnęła inną mamę mieszkającą nieopodal, posiadającą podobnie jak ja córcię. Co prawda dziewczynka starsza, ale dlaczego by nie zapytać, czy nie chce u nas od czasu do czasu zagościć.

Odpowiedz pozytywna, umówione, ugadane. Nadszedł dzień, kiedy w naszym domowym zaciszu zagościł, pierwszy gość naszego dziecka. Niesamowite!

Dziewczynki najpierw bawiły się na zewnątrz, potem w domu. Kiedy nowa koleżanka weszła do pokoju córci, rozejrzała się i zadała pytanie, które było dla mnie dobrym tematem do refleksji.

Popatrzyła na pokój, na dwa łóżka i małą kanapę. Wiecie jakie wyciągnęła wnioski, na ten widok? Myśli, myśli i mówi:
A to Ty śpisz na tym łóżku, twoja mama i tata na drugim, a brat na tej kanapie? Jasne, że dałoby się tak. Ale mamy duży dom, dla każdego starczy po osobnym pokoju. Ona jednak ma mały domek, mieszkają tam w szóstkę, mama, tata, dwoje dzieci, z dziadkami. Popatrzyłam na dziewczynkę, uśmiechnęłam się serdecznie i wyjaśniłam, jak się sprawy w naszym domu mają. 

A moje własne wspomnienia z dzieciństwa bardzo ożyły, na to proste pytanie.

Nie od zawsze miałam swój pokój, czy choćby własny mały kącik. Mieszkaliśmy w niewielkim mieszkaniu naszej babci. Trzy pokoje, kuchenka i malutka łazienka. Liczba osób w mieszkaniu, coś w okolicach 8-12, w zależności od rodzinnych migracji. Byłam najmłodsza w rodzinie, najniżej w rankingu przywilejów. Pamiętam, że spało się w tak zwanych… nogach. Jeśli ktoś ma podobne wspomnienia, dużo ludzi, mało miejsca do spania, wie o co chodzi.

Piętro, czy dwa wyżej mieszkała dziewczyna, koleżanka. Mieszkała w podobnym, lub mniejszym mieszkaniu, ona i jej rodzice. Czyli tylko trzy osoby! Byłam kiedyś u niej. Wiecie, że ja do tej pory pamiętam jak wyglądał jej pokój. Był malutki, łóżko, biurko, szafa i tyle. Do tej pory pamiętam towarzyszące mi emocje.  Bo ona miała swój POKÓJ! Patrzyłam na niego jak na obiekt swoich marzeń. Ja chciałam mieć własne miejsce do spania, nie mówiąc o własnym pokoju.

Dziś ta mała dziewczynka mi o tym przypomniała.

Tak myślę, czy moje dzieci mając wszystko od początku. Dużo miejsca, swoje pokoje, nieograniczoną przestrzeń do zabawy, dużo zabawek i niemal wszystko czego chcą, będą umiały to docenić? Czy może będą żyć w przeświadczeniu, że to wszystko przecież im się należy.

Ja żyłam i rosłam w braku. Przez pierwsze lata życia, potem z czasem, powoli, sytuacja stawała się coraz lepsza. Sytuacja oczywiście nie zmieniała się sama, ciężka praca moich rodziców to zmieniła. Ale ja wiem, że może być źle, że może nie być miejsca, że może nie być wygód, że może brakować na to, czy tamto, że nie zawsze ma się to co się chce, że nie można kierować się oczekiwaniami i żądaniami.

Czy moje dzieci będą miały taką świadomość? Czy wystarczy tłumaczyć?

Mała koleżanka córci, kolejnego dnia z samego rana przyszła z prezentem dla córci i synka. Przyniosła dwie kartki od segregatora. Jedna z wróżkami, druga z dinozaurem. Dała je w prezencie moim dzieciom, tłumacząc co na nich jest i z zapałem opowiadając o swoich segregatorach z kolorowymi karteczkami.

Karteczki kolorowe do segregatora
Prezent prosto z serca!

Pamiętacie takie kolorowe karteczki, wymienianie, segregatory?

Mam w myśli te dwie karteczki, wchodzę do pokoju dzieci i patrzę na te wszystkie zabawki, porozrzucane po podłodze… i myślę, że chyba coś tu jest nie tak. Bardzo NIE TAK!

Dziękuję za tą małą dziewczynkę. Miejmy odwagę zapraszać do swojego małego, zamkniętego świata innych ludzi, dzięki temu często mamy możliwość poszerzyć swoje patrzenie na świat, obudzić wspomnienia, mieć okazję coś zmienić. Żeby mieć mądrość, nie zepsuć tego co ważne.

Im szerszy kąt widzenia, tym więcej możliwości.

Każdy dzień przynosi nam nowe pytania, może chcieć dać nam lekcję. Każdy człowiek, nawet taka mała dziewczynka, może mnie, czy ciebie czegoś nauczyć. Mały człowiek nieświadomie, sieje ziarenko refleksji, którego owoce mogą zmienić życie moje i moich dzieci.

Czy życie i ludzie nie są cudowni?! Oby jak najwięcej takich małych, ale jakże ważnych lekcji!

Z utęsknieniem i ciekawością, czekam na każdy kolejny dzień wspanialej przygody, zwanej ŻYCIEM!

 

 

 

Zostaw komentarz...