Moja twórczość ujrzy światło dzienne…

Zastanawiałam się nad tym długo. Czy spróbować nawiązać współpracę z portalem, który uważam za wartościowy.

Biłam się z myślami…

Dlaczego?
Z obawy, że to co piszę trafi do, kogoś kogo znam, mniej lub bardziej… Nigdy nie lubiłam publicznych wystąpień. Z natury jestem introwertykiem. Upubliczniając swoje myśli, wystawiam się na ocenę. A jak wiadomo mało kto lubi być oceniany.

Czy będzie to miało, dla mnie, jakieś negatywne konsekwencje?
Nie zależy mi na tym, co myślą o mnie inni ludzie, ludzie niemal mi obcy, znani tylko z widzenia. Zupełnie mnie to nie interesuje. Ale to co myślą, o moich poglądach, już by mnie bardzo zainteresowało. A jeszcze bardziej ich punkt widzenia, na poruszany temat. Może mogłoby to, wnieść coś pozytywnego do mojego życia, zmienić moje spojrzenie na świat. Jestem świadoma, że zmieniam się, że coś co uważam za słuszne dziś, jutro już może wyglądać inaczej, może stracić na aktualności. Żyję w przekonaniu, że od każdego spotkanego człowieka, mogę się czegoś nauczyć. Dosłownie od każdego, dlaczego by z tego nie korzystać.

Publikacja moich pisadeł, w portalu ogólnokrajowym, może pomóc mi, w tym do czego dążę. Do tego, by to co piszę, miało szanse kogoś zainteresować, do kogoś dotrzeć.

Zdecydowałam, że spróbuję 🙂 Widzę w tym pozytywne możliwości…

Nie ukrywam, że nie spodziewałam się zainteresowania moją twórczością. Pisze bo lubię, bardzo lubię. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mam na to czasu. To co tworzę, robię w tak zwanym międzyczasie, na kolanie, gdzieś w przelocie. Dlatego z góry przepraszam, ze niedociągnięcia i ewentualne błędy. Tym bardziej doceniam zaufanie 🙂

Jak zobaczyłam na stronie głównej swój artykuł…

aportal

… poczułam się MEGA dumna!

Byłam zadowolona, zdziwiona, zaskoczona i szczęśliwa… takie uczucie…
Jest, jest! Udało się! Poszło! Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee…..

Od tego momentu mój dzień nabrał jeszcze bardziej pozytywnego wyrazu!

Miałam ochotę powiedzieć wszystkim, pochwalić się komu tylko mogę. Oczywiście nie zrobiłam tego 😛 informacja o moim małym sukcesie, poza mną dotarła do najbliższych mi trzech osób.

Mój artykuł wRodzinie.pl

Dziękuję wrodzinie.pl za zainteresowanie i chęć współpracy. Jest mi niezmiernie miło… że ktoś będzie mógł przeczytać, to co piszę. Nie będzie to wisieć w próżni internetowych robaczków.

Link do moich artykułów na wRodzinie.pl TU

 

 

 

Zostaw komentarz...