Niby nic, a jaka radość!

Dziś z samego rana wychodzę na dworek. Jeszcze rosa na trawie. Świeże, chłodne powietrze, ciepłe promienie słońca, cisza… przerywana od czasu, do czasu szczekaniem psa.

Rozglądam się wkoło, pięknie, zielono. Głęboki oddech… myślę, ale świetne to wszystko, uwielbiam mieszkać na wsi.

Za płotem sąsiad od kilku lat ma maliny, piękne, bujne, dojrzałe, gałązki uginają się od owoców. W tamtym roku patrząc na nie, marzyłam o takich. A że marzenia same się nie spełnią, trzeba im pomóc. Dwa lata temu posadziłam maliny, sadzonki zakupione, nadzieja, że w przyszłym roku będę się cieszyć choć jedną swoją malinką… niestety, sadzonki nie zadomowiły się zbyt pomyślnie. Czytaj dalej Niby nic, a jaka radość!

Mały człowiek, a potrafi dać do myślenia.

Moja córcia ma niespełna 4 lata. Widać u niej potrzebę posiadania towarzysza do zabawy, innego niż mamusia, czy mały braciszek, który jeszcze bardziej przeszkadza niż się bawi.

W drodze na spacer, na plac zabaw, mama chcąc zaspokoić potrzeby towarzyskie dziecka, zagadnęła inną mamę mieszkającą nieopodal, posiadającą podobnie jak ja córcię. Co prawda dziewczynka starsza, ale dlaczego by nie zapytać, czy nie chce u nas od czasu do czasu zagościć.

Odpowiedz pozytywna, umówione, ugadane. Nadszedł dzień, kiedy w naszym domowym zaciszu zagościł, pierwszy gość naszego dziecka. Niesamowite! Czytaj dalej Mały człowiek, a potrafi dać do myślenia.

Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Zbliżają się pierwsze urodziny mojego ukochanego dzieciątka. Dokładnie za kilka dni będę wspominać dzień, w którym mój cud na dobre, już tak namacalnie i widocznie zagościł w naszej rodzinie.

W pierwszym odruchu uruchamiają się plany dotyczące, tortu, gości, prezentu. Bo roczek, bo urodziny… to prezent. Musi być prezent.

Co można kupić rocznemu dziecku? Tak aby było zadowolone? By nam sprawiło satysfakcję patrzenie na dziecko, zacięcie bawiące się nową zabawką. Czytaj dalej Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Małżeństwo, radosna droga?

Niektórzy z was już wiedzą, jak to jest. Inni dopiero się dowiedzą, lub nie będzie im to dane w ogóle.

Ja taką małżeńską drogą idę już przez równe pięć lat, właściwie to idziemy, MY, RAZEM. Niby nie dużo, ale biorąc pod uwagę, że wydaje mi się, że nasz ślub był niemal wczoraj, to świadomość upływu pięciu lat, jest oszałamiająca.

Dokładnie dziś przypada nasz rocznica ślubu. Miło się złożyło, że akurat dziś mamy możliwość być razem inaczej niż na co dzień. Znajomi biorą ślub, odnowimy przysięgę małżeńską, a po ślubie będzie „weselny klimat, tak się zaczyna… strumienie wódki i trochę wina”, nas bardziej interesują tańce hulańce i ewentualne pyszności, niż te polskie, tradycyjne strumienie.

Czytaj dalej Małżeństwo, radosna droga?

Mistrzyni negatywnych interpretacji

Moim, może nie drugim imieniem, a którymś z kolei powinno być
Magdalena, jakaś, jakaś,… , negatywna interpretacja, ….

Dziś rozmawiając o planach na popołudnie, a w planach kolejne podejście do zakupu weselnej sukienki, był mały wewnętrzny zgrzyt. To, że mimo prób, mimo zmian, ciągle zdarza mi się, choć na szczęście coraz rzadziej, patrzeć na ludzi nie przez różowe okulary, ale takie szaro-bure, brudne, zakurzone, takie negatywne. Czytaj dalej Mistrzyni negatywnych interpretacji

Uzdrawiająca moc DIALOGU

Uczucia, niby takie proste słowo, często używane… choćby w stwierdzeniu ‚ale słabo dziś się czuję”. Czuć coś, czuć się, odczuwać… mowa o emocjach, które nie są dla większości z nas ani łatwe, ani przyjemne. Bywają wręcz uciążliwe, bo bardzo wpływają na nasze zachowania. Są nieodłączną częścią nas i należy nauczyć się z nimi radzić. Odpowiednio do nich podejść, pozwolić sobie na odczuwanie.

Okazywanie pozytywnych emocji takich jak zachwyt, radość, akceptacja, empatia, miłość, łagodność, jest jak najbardziej akceptowane, a wręcz pożądane. Czasami mam wrażenie, że wymagane. Tak aby na naszej twarzy ciągle gościł uśmiech, bez najmniejszego grymasu. Bo smutna twarz będąca oznaką zmartwienia, jakiś trosk, jest nie wygodna dla otoczenia. Jest trudna, problematyczna. Czytaj dalej Uzdrawiająca moc DIALOGU

Odżywianie… co czytam, co oglądam :)

Jeść przecież trzeba, a jeśli nie ma się idealnych nawyków żywieniowych, trzeba poczytać 🙂 Ciekawe artykuły, również przepisy. Chociaż ja przepisów szukam ‚oczami’. Wpisuje poszukiwaną nazwę i przeglądam grafiki google, to co wpadnie mi w oko, przygotowuję  🙂 Czytaj dalej Odżywianie… co czytam, co oglądam 🙂

Film, najlepszy sposób na domowy wieczór we dwoje?

Sobotni wieczór.

Pomyślnym zbiegiem okoliczności, nasze cudowne dzieci, udało się wyprawić do snu, przed 20:00. W ostatnim czasie, rozregulowanym wyjazdami wakacyjnymi, zaburzającymi nasz ‚normalny’ rytm dnia, to nie lada wyczyn. Powrót na stare tory. Oby 🙂

Z maluszkami jest tak, że są cudowne, dają ogromną radość, człowiek każdego dnia dziękuję Bogu, za szczęście jakie stało się jego udziałem.  A wieczorem opada z sił. Bo wychowanie dzieci, to wymagająca praca. Czytaj dalej Film, najlepszy sposób na domowy wieczór we dwoje?

Dzieci, nasze lustereczka…

Sytuacja z placu zabaw.

Spotykają się dwie mamy, może trzy. Rozmowa pochłania je niemal tak, jak szalona zabawa ich własne dzieci. Mamy za temat rozmowy, podjęły inną mamę, która jest nieobecna. Opowiadają historie, teorie…  takie jakby, to nazwać plotkowanie. Od czasu do czasu niemiły epitet, w kierunku obgadywanej nieobecnej. Czytaj dalej Dzieci, nasze lustereczka…