Szczęśliwi ludzie, nie krzywdzą…

Kontynuując myśl o rodzicach, dzieciach, przemocy, trudnych sytuacjach…

Większość osób walczących z przemocą wobec dzieci, lub z przemocą w ogóle. Upatruje sukcesu w mówieniu, powtarzaniu z uporem maniaka, NIE BIJ, NIE WOLNO! Ale w moim przekonaniu, nie wiele to da. Puste słowa, rzucane na wiatr.

Wiele osób skłonnych jest myśleć: Skoro ja byłem bity i wyszedłem na ludzi, to co w tym złego. Dzieci trzeba jakoś dyscyplinować. A co jest skuteczniejsze, niż twarda ręka ojca, czy matki?

Może wyszedłeś na ludzi. W sensie masz ładny dom, nieźle zarabiasz, masz fajny samochód. Ale to czy jesteś w stanie odczuwać wewnętrzną radość życia? Czy jesteś w stanie szczerze powiedzieć, że szanujesz i kochasz samego siebie? Czy możesz? To już zupełnie inna sprawa! Czytaj dalej Szczęśliwi ludzie, nie krzywdzą…

Nie bij dziecka! Dla swojego dobra!

Nic nie jest usprawiedliwieniem dla przemocy!

Przemoc jest niedopuszczalna w żadnym stopniu, ani w żadnej formie.
Nawet mały klaps, żaden niby niewinny krzyk!

Jakiś czas temu rozmawiałam z pewną dziewczynką, będąca naszym gościem. Trudno jej było się odnaleźć, w panujących u nas zasadach. Ja cierpliwie tłumaczyłam.

Wyszłam na chwile z pokoju, zostawiając dzieci same, słyszę brzęk. Dobiega do mnie hałas tłuczonego przedmiotu. Zapadła cisza, przerwana szybkimi krokami, uciekającego małego sprawcy. Dziewczynka schowała się pod stół, skuliła się, mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy.

Wychodzę i pytam, co się stało, w tym samym czasie spostrzegając, że ze schodów spadł odświeżacz powietrza. Wiem już, co się stało. Pytam jak to się stało i kto to zrobił. Cisza. A że nasz gość wciska się coraz bardziej do ściany, pod stołem, domyśliłam się, kto był sprawcą. Czytaj dalej Nie bij dziecka! Dla swojego dobra!

Trudna do opanowania, wola pisania…

Piszę artykuły. Piszę zazwyczaj w reakcji na jakieś wydarzenie, sytuację, coś co czytam lub zobaczę. Zazwyczaj robię to w nocy, kiedy moje małe radości śpią, wtedy mam na to czas.

Kiedy mam jakiś przekaz i chcę go opisać, w trakcie pisania przychodzą mi do głowy inne, równie ciekawe i bardzo powiązane tematy. Wtedy z artykułu, który docelowo miał być krótki, robi się kilkustronicowy, skomplikowany i może nie do końca jasny i czytelny, przekaz myśli.

Piszę aktualnie o przemocy wobec dzieci, o rodzinie, o sytuacjach, których byłam świadkiem. Przed rozpoczęciem pisania myślę… teraz będzie zwięźle. Kopiuje tekst do edytora tekstu, żeby sprawdzić jaką ma objętość. Kopiuj, wklej… pięć stron A4, czcionka 12.

Eeee… Biorę się teraz, za dzielenie artykułu, na dwa lub trzy mniejsze.

Trudno okiełznać, te moje burzliwe i chcące się wydobyć na zewnątrz myśli.

Jesteś piękniejsza niż myślisz!

Jestem w salonie fryzjerskim, umówiona na obcinanie włosów. Pani myje mi głowę, zaskoczona pyta, czy to moje naturalne włosy? Mówię, że TAK. Pani pyta kiedy ostatnio je farbowałam. Szczerze odpowiadam: NIGDY. Kobietka nie umiała ukryć zdumienia na twarzy. Jestem pewna, że ma inne podejście do tematu, bo jej włosy były koloru super jasny blond, a końce były różowe.

Idę do drugiej Pani, rozczesuje mi włosy i pyta o to samo, co pierwsza. Odpowiedź podobna. Nigdy nie farbowałam włosów, ani trochę i ani razu. Kobietka zachwala, że umie robić takie ‚ombre’ (taki ze mnie laik, że w pierwszym momencie nie wiedziałam co to), że wyglądają jak naturalne włosy. Pani dalej dopytuje jak to możliwe, bo ona naturalne włosy widuje u obcinanych, czy czesanych dzieci, a nie dorosłych kobiet. Czytaj dalej Jesteś piękniejsza niż myślisz!

Niby nic, a jaka radość!

Dziś z samego rana wychodzę na dworek. Jeszcze rosa na trawie. Świeże, chłodne powietrze, ciepłe promienie słońca, cisza… przerywana od czasu, do czasu szczekaniem psa.

Rozglądam się wkoło, pięknie, zielono. Głęboki oddech… myślę, ale świetne to wszystko, uwielbiam mieszkać na wsi.

Za płotem sąsiad od kilku lat ma maliny, piękne, bujne, dojrzałe, gałązki uginają się od owoców. W tamtym roku patrząc na nie, marzyłam o takich. A że marzenia same się nie spełnią, trzeba im pomóc. Dwa lata temu posadziłam maliny, sadzonki zakupione, nadzieja, że w przyszłym roku będę się cieszyć choć jedną swoją malinką… niestety, sadzonki nie zadomowiły się zbyt pomyślnie. Czytaj dalej Niby nic, a jaka radość!

Mały człowiek, a potrafi dać do myślenia.

Moja córcia ma niespełna 4 lata. Widać u niej potrzebę posiadania towarzysza do zabawy, innego niż mamusia, czy mały braciszek, który jeszcze bardziej przeszkadza niż się bawi.

W drodze na spacer, na plac zabaw, mama chcąc zaspokoić potrzeby towarzyskie dziecka, zagadnęła inną mamę mieszkającą nieopodal, posiadającą podobnie jak ja córcię. Co prawda dziewczynka starsza, ale dlaczego by nie zapytać, czy nie chce u nas od czasu do czasu zagościć.

Odpowiedz pozytywna, umówione, ugadane. Nadszedł dzień, kiedy w naszym domowym zaciszu zagościł, pierwszy gość naszego dziecka. Niesamowite! Czytaj dalej Mały człowiek, a potrafi dać do myślenia.

Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Zbliżają się pierwsze urodziny mojego ukochanego dzieciątka. Dokładnie za kilka dni będę wspominać dzień, w którym mój cud na dobre, już tak namacalnie i widocznie zagościł w naszej rodzinie.

W pierwszym odruchu uruchamiają się plany dotyczące, tortu, gości, prezentu. Bo roczek, bo urodziny… to prezent. Musi być prezent.

Co można kupić rocznemu dziecku? Tak aby było zadowolone? By nam sprawiło satysfakcję patrzenie na dziecko, zacięcie bawiące się nową zabawką. Czytaj dalej Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Małżeństwo, radosna droga?

Niektórzy z was już wiedzą, jak to jest. Inni dopiero się dowiedzą, lub nie będzie im to dane w ogóle.

Ja taką małżeńską drogą idę już przez równe pięć lat, właściwie to idziemy, MY, RAZEM. Niby nie dużo, ale biorąc pod uwagę, że wydaje mi się, że nasz ślub był niemal wczoraj, to świadomość upływu pięciu lat, jest oszałamiająca.

Dokładnie dziś przypada nasz rocznica ślubu. Miło się złożyło, że akurat dziś mamy możliwość być razem inaczej niż na co dzień. Znajomi biorą ślub, odnowimy przysięgę małżeńską, a po ślubie będzie „weselny klimat, tak się zaczyna… strumienie wódki i trochę wina”, nas bardziej interesują tańce hulańce i ewentualne pyszności, niż te polskie, tradycyjne strumienie.

Czytaj dalej Małżeństwo, radosna droga?

Mistrzyni negatywnych interpretacji

Moim, może nie drugim imieniem, a którymś z kolei powinno być
Magdalena, jakaś, jakaś,… , negatywna interpretacja, ….

Dziś rozmawiając o planach na popołudnie, a w planach kolejne podejście do zakupu weselnej sukienki, był mały wewnętrzny zgrzyt. To, że mimo prób, mimo zmian, ciągle zdarza mi się, choć na szczęście coraz rzadziej, patrzeć na ludzi nie przez różowe okulary, ale takie szaro-bure, brudne, zakurzone, takie negatywne. Czytaj dalej Mistrzyni negatywnych interpretacji

Uzdrawiająca moc DIALOGU

Uczucia, niby takie proste słowo, często używane… choćby w stwierdzeniu ‚ale słabo dziś się czuję”. Czuć coś, czuć się, odczuwać… mowa o emocjach, które nie są dla większości z nas ani łatwe, ani przyjemne. Bywają wręcz uciążliwe, bo bardzo wpływają na nasze zachowania. Są nieodłączną częścią nas i należy nauczyć się z nimi radzić. Odpowiednio do nich podejść, pozwolić sobie na odczuwanie.

Okazywanie pozytywnych emocji takich jak zachwyt, radość, akceptacja, empatia, miłość, łagodność, jest jak najbardziej akceptowane, a wręcz pożądane. Czasami mam wrażenie, że wymagane. Tak aby na naszej twarzy ciągle gościł uśmiech, bez najmniejszego grymasu. Bo smutna twarz będąca oznaką zmartwienia, jakiś trosk, jest nie wygodna dla otoczenia. Jest trudna, problematyczna. Czytaj dalej Uzdrawiająca moc DIALOGU