Podaruj sobie kwiaty

Podarować sobie kwiaty… Dbasz o siebie i swoje potrzeby?

Pytanie, które towarzyszy mi od niepamiętnych czasów. Budzi się we mnie,  przy okazji pojawienia się potrzeby posiadania, czy zdobywania, nie tylko rzeczy ale również uwagi, zainteresowania…

Czy ja na to, czy tamto zasługuję? Czy to mi się należy?

Przykładowo kiedy chcę kupić, coś dla siebie… za każdym razem biję się z myślami, czy powinnam to mieć, nie z racji braku środków finansowych, a wewnętrznych rozterek. Dotychczas wydawało mi się, że wynika to z takiej nabytej oszczędności, wpojonej konieczności kalkulowania i dbania, aby pieniądze nie były wydawane na marne. Było to uciążliwe, bo każdorazowo wywoływało we mnie niepokój i dyskomfort. Często rezygnowałam z celu, przykładowego zakupu… żeby dać spokój i porzucić ten wewnętrzny młyn, z którym nie chciałam się zmierzyć.

Wydawać na marne… No właśnie, na marne? Czyli niepotrzebnie, bezcelowo, na nic wartościowego. A czemu tak myślę? Skoro chcę kupić coś dla siebie, na przykład kolejną książkę, dlaczego dopuszczam do siebie myśl, że będą to zmarnowane pieniądze?

Przecież dla mnie ta przykładowa książka (chodzi nie tylko o rzeczy, również o czas), jest ważna i chce ją mieć! Potrzebuje jej! Ale moja chęć posiadania zostaje zmiażdżona, przez odbieranie samej sobie prawa aby ją posiąść. W imię czego?

Kto decyduje o tym, czy to będą zmarnowane ‚pieniądze’? Czy ta książka mi się należy? Czy powinnam ją mieć? Czy mogę ją dostać, w swoje utęsknione ręce i spragnione wiedzy oczy?

Tak jak dziecko, które domaga się zaspokojenia swoich potrzeb, często nazywanych zachciankami. A zachcianka ma wydźwięk negatywny, bo z góry zakłada, że jest to mało ważna i nie warta spełnienia potrzeba.

Temu dziecku, często odbiera się możliwość zdobycia tego czego pragnie, jest rozczarowane. Mimo to próbuje ponownie, kolejne rozczarowanie. Próbuje jeszcze raz… znów nie dostaje tego, o co prosi. Co się wtedy dzieje? To małe dziecko uczy się, że mimo tego, że prosi, zgłasza potrzebę, nie dostanie tego czego pragnie. Przestaje zatem prosić… a pozostaje w nim ta niespełniona potrzeba, przekładająca się na dalsze życie, bo ona w nas trwa. Ten ból odbierania czy odmawiania, tego co jest dla mnie ważne, jest jeszcze TU, w dalszym ciągu trwa.

Więc to nie jest kalkulacja finansowa, tylko wpisane założenie, że nie dostanę tego czego bym chciała, że to w ogóle nie jest istotne. Że moje potrzeby nie są ważne, że ja sama nie jestem tego warta.

Ale jestem dorosła, dlaczego sobie sama tego odmawiam?

Otóż to… teraz już tego nie robię, bo wiem, że to nie chodzi o pieniądze. Tylko o to, że z każdym kolejnym odrzuceniem moich potrzeb, przestałam je sama do siebie dopuszczać. Nie dlatego, że nie było jak i za co, tylko dlatego, że uwierzyłam w to, że moje potrzeby nie są ważne. Są nieistotne, nie mają żadnego znaczenia, dla nikogo. Tak, że sama przestałam ich chcieć, bo po co kolejne ewentualne rozczarowanie. Co zaprzeczało całkowicie istnieniu, byciu i życiu w zgodzie ze sobą.

Chyba łatwiej jest znieść argument, że nie kupię ci tej książki, bo nie mam pieniędzy, lub nie porozmawiam z tobą, bo teraz nie mam czasu, niż fakt, że ktoś mówi… daj spokój, po co ci to, przecież ci to nie potrzebne, to jest nie ważne, daruj sobie, co ty tam wiesz?! Dla ciebie może nie, ale dla mnie to bardzo istotne!

Jest ważne! Dla mnie ważna była każda moja potrzeba, nawet mała. Czemu dzieciom wmawia się, że nie potrzebują tego czego chcą. Że czują to, czego czuć nie powinny. Mam wrażenie, że dzieciom ma się za złe, że w ogóle nie są takie jak powinny i nie wpasowują się w ramy dorosłej normalności, stosowności  i odpowiedniości.

Kolejna zmiana 🙂 ku radości!

Drogie Panie lubicie kwiaty? Ja bardzo. Fakt, że dostajesz od kogoś kwiaty, jest taki przyjemnie budujący, myśli się… ale on mnie kocha, zależy mu na mnie.

A czy tobie, zależy na samej sobie? Mi już tak!

Wczoraj po raz pierwszy w życiu kupiłam sobie kwiaty, tak po prostu, dla siebie, bez okazji. Skoro sprawia mi to przyjemność, dlaczego mam czekać, aż ktoś mi to da? Dlaczego nie mogę sama sobie tego ofiarować?

A wszystko dlatego, ponieważ do tej pory myślałam, że mi się to nie należy… byłam w błędzie. Należą mi się kwiaty, książki, czas dla siebie i o wiele, wiele, wiele więcej… tak jak każdemu z was!

Kto o nas zadba lepiej niż my sami? Przestańmy się oglądać czy ktoś nam coś da, czy coś otrzymamy… dajmy to sobie sami! Dbajmy o siebie, doceniajmy się dla naszego dobra, dla naszej radości!

 

Zostaw komentarz...