Posiadanie nie jest tak atrakcyjne, jak nabywanie

Wczoraj późnym wieczorem chciałam uporządkować kuchnię, by rano zjeść śniadanie w przejrzystej przestrzeni. Zmywając naczynia, wyrzuciłam zawartość dwóch dużych słoiczków, która jeszcze kilka dni temu była dla mnie powodem do radości. Były tam lekko podgniłe, zapomniane kiełki 🙂 

Dokładnie pamiętam sytuację sprzed dwóch tygodni, gdy rozważałam zakup kiełkownicy, nasionek do kiełkowania. Znając jednak swoją relację z przedmiotami postanowiłam kupić same kiełki, poszukać innego sposobu kiełkowania, który nie wymaga zakupu dodatkowych przedmiotów.

Gdybym kupiła kiełkownicę wczorajszego wieczoru miałabym wyrzuty sumienia, że ponownie wprowadziłam do swojej domowej przestrzeni zbędną rzecz. Trzy kiełkowania wystarczyły by uznać, że to jest fajne ale od czasu do czasu 😉

Czy też tak masz? Kupujesz, bierzesz się za coś nowego z zapałem… a po kilku dniach – ekscytacja opada i szukasz na nowo?

Ja miałam taki okres w życiu kiedy odmawiałam sobie wszystkiego co chciałam mieć, odmawiałam sobie małych rzeczy i tych większych. Najpierw z powodu braku środków finansowych, potem z nawyku. Zaczęło się to zmieniać i poszło w nieposkromioną rządzę posiadania. Najpierw nieśmiało kupowałam różne drobnostki, ubrania… sprawdzając czy świat mnie z moment nie ukarze. Nabywałam głównie w sklepach z używaną odzieżą, lub przez internet… bo taniej, a za określoną kwotę można kupić WIĘCEJ. Długi czas radość z tego, że jestem w stanie TANIO (za część ich ceny) kupić przedmioty – napawała mnie dumą. Jednak duma ta bladła w obliczu rozrastającego się chaosu w moim domu, który po brzegi wypełniał się przedmiotami. 

Nadmiar zaczął mnie przytłaczać do tego stopnia, że gdzie nie spojrzałam widziałam swoją NIEZDROWĄ relację z przedmiotami. Czasem potykałam się o swoją minioną radość w związku z nowym zakupem. Widziałam w nich swój zmarnowany czas, moje życie! Nie tyle istotne były pieniądze, bo tych nigdy nie wydawałam zbyt rozrzutnie, a o czas spędzony na wyszukiwaniu okazji.

Zaczęłam obserwować swoją relację z przedmiotami. Potrzebowałam zredukować ilość rzeczy w domu do niezbędnego minimum. Zaczęłam interesować się ideą minimalizmu.

Zobaczyłam, że przedmioty jako same rzeczy nie mają dla mnie wartości. Ma ją natomiast ładunek emocjonalny jaki w nich umieściłam. Każda z tych rzeczy zdawała się być buforem na chwilowe zaspokojenie mojej tęsknoty, momentem radości z zakupu, cieniem minionego poczucia zaspokojenia.

To też było powodem trudności w rozstawaniu się z nimi. Z jednej strony są mi zbędne, a z drugiej mam do nich sentyment.

Zobaczyłam, jak wiele energii przeznaczam na utrzymanie samej siebie w iluzji niezbędności nowo zakupionej rzeczy.  By samej sobie udowodnić, że jest mi to potrzebne!

Przykładowo: kiełkownica byłaby mi potrzebna przez tydzień, bo mniej więcej po tym czasie przekierowałam uwagę w inne miejsce. Maszyna do szycia (kupiona za 50 zł) była mi potrzebna przez kilka dni. Nowe dekoracyjne osłonki na świeczki, dostrzegałam i używałam przez niespełna dwa tygodnie. Wkładkę do gotowania na parze, intensywnie użytkowana przez tydzień, aktualnie przewraca się w szafce.

Podczas czytania Małego Księcia, pojęłam, że staje się odpowiedzialna, za każdą oswojoną rzecz. Zobaczyłam jak bardzo moja uwaga rozbija się, na tyle kawałków, ile przedmiotów jest w moim otoczeniu. Że z czasem poczucie rozczarowania, zmęczenie organizowaniem przestrzeni zupełnie zakrywa radość z nabywania.

Posiadanie nie jest tak atrakcyjne jak nabywanie.

Dużo wewnętrznej pracy kosztuje mnie, WYPROSTOWANIE relacji z przedmiotami. Jest to bardzo odkrywcze zajęcie, pomaga mi coraz bardziej zrozumieć motywy moich działań, prawdziwe potrzeby. Odkryć na co długofalowo dobrze jest przeznaczać czas, a na co nie.

Pewne jest, że warto lokować czas – w RELACJE ze Sobą i innymi ludźmi.

W działania, które przynoszą mi – RADOŚĆ i z dalszej perspektywy nie są powodem do frustracji.

„Tracisz życie , czyli to, czego szukasz, jeśli gonisz za głupimi luksusami. Nie potrzebujesz dziewięciu dziesiątych rzeczy, za którymi się uganiasz. Nie obawiaj się nie mieć nic. Nie wahaj się być nikim. Szczęście nie jest tym, co masz, lecz tym, kim jesteś. A jesteś już właśnie tym, kim potrzebujesz być. ZROZUM TO!” Diogenes

Nic dodać nic ująć!

Zostaw komentarz...