Przemoc emocjonalna – w sidłach strachu, poczucia winy i odpowiedzialności!

Ja szantażystka…? Sytuacja z życia…
Z moim wybrankiem życia tworzę związek od 10 lat. Zawsze myślałam, że działam uczciwie, nie ranię go, a wszystko co robię jest dla naszego wspólnego dobra. Czy oby na pewno tak było?

Wyobraźcie sobie mnie: sfrustrowaną, pogubioną, rozżaloną kobietę, która jest w domu, zajmuje się pierwszym dzieckiem. Nie ma znajomych, nie ma celu życiowego, nie wie co ze sobą robić. Nie ma wolnego czasu, tak zawsze myślałam, ale teraz wiem, że ja nie chciałam go mieć. Mąż pracuje, poza pracą ma swoją pasję i to nie jedną, znajomych. Wychodzi z domu, jedzie na basen, na spotkanie z kolegą, na wycieczkę motocyklową, tworzy kolejny projekt… a ja siedzę w domu i zawsze miałam poczucie, że GNIJĘ! Prawda, że straszne?

Manifestowałam na wiele sposobów niezadowolenie z naszej relacji, z niesprawiedliwości jaka mnie spotyka, z mojego pokrzywdzenia i cierpienia. Gdy czułam, że wewnętrznie umieram. Zazdrościłam mu tego co ma, tego co robi. Chciałam być bardziej jak on niż ja.

Kiedy chciał wyjść, zapadałam w gniew, aby wrzucić na niego poczucie winy za moje złe samopoczucie. Gdy wracał nie odzywałam się do niego, aby pokazać jak bardzo mnie krzywdzi, jak wielki sprawia mi ból. Wiele razy płakałam. Mówiłam jak mi źle. Kiedy próbował „rozwiązać mój problem” zaczynałam się od niego odsuwać, gniewać się, nie odzywać.

Nasz związek przez moje „dobre chęci” i jego również, zamiast kwitnąć, stawał się coraz bardziej chłodny. Jakbyśmy razem, każdy dokładając na przemian, po cegiełce budowali między sobą MUR.

Kiedy zaczęłam pracę nad sobą, nieodłącznym elementem było zdanie sobie sprawy z faktu, że noszę w sobie TONY niezaspokojonych potrzeb z dzieciństwa. Wzięłam odpowiedzialność za siebie, za swoje życie, swoje samopoczucie, swoje emocje i historię. Przestałam oczekiwać, że mój mąż zrobi COŚ co poprawi mój stan, co spowoduje, że wyjdę z tego wewnętrznego BAGNA.

Czy czytając tą historię widzicie w niej PRZEMOC?
Uderzyła was moja zła sytuacja, to jak byłam pokrzywdzona? Czy może to, że JA krzywdziłam swojego męża, stosując podświadomie dobrze mi znany z dzieciństwa szantaż emocjonalny. Tak było, ja KOBIETA, z pozoru pokrzywdzona i bezbronna, byłam źródłem przemocy emocjonalnej. TAK! Byłam szantażystką, połączeniem BICZOWNIKA, CIERPIĘTNIKA i pasywnego PROKURATORA. Co gorsza robiłam to nieświadomie, będąc przekonana, że to dla naszego wspólnego dobra! Tak naprawdę działając na niekorzyść swoją, męża, związku i naszej rodziny.

Zostaw komentarz...