Smartfonowy zawrót głowy

Wycieczka do Zoo. Miły dzień z rodziną, dużo wycieczek szkolnych, mijaliśmy jedną po drugich. Dawno nie byłam w miejscu gdzie jest tak dużo dzieci. Mając maleństwa nie przebywamy w towarzystwie ‘dużych’ dzieci 😉

Nie byłam świadoma jak wygląda sytuacja ze smartfono-aparatami.  

Widywałam w internecie kampanie żeby nie pozwalać dzieciom marnować dzieciństwa przed ekranem. Że te nasze media, technologie trzeb traktować z dystansem i dozować. Nie jest to oczywiście problem tylko dzieci, dorośli też korzystają z tego z mniejszym lub większym umiarem. Patrząc na profile niektórych osób na FB, jestem pełna podziwu, do uporu dodawanie niekończącej się liczby zdjęć własnej twarzy 🙂 czasami ciała, wyginanego w różne konfiguracje 😛 Poezja!

Poniżej wklejam zdjęcie, które obrazuje co zobaczyłam w tym ZOO:

Screenshot_1sdDzieci dużymi grupami poruszały się po ZOO, każdy telefon w ręku, zamiast BYĆ one biegały jak oszalałe z telefonami. Nie mogłam wyjść z podziwu, może lepiej byłoby powiedzieć, że byłam w głębokim SZOKU. Usiadłam na ławce i patrzyłam, z przerażeniem!

Łowienie okazów, łapanie obrazów. Było niekończące się cykanie, cyk tu, cyk tam, każde zwierzątko musi mieć zdjęcie, no bo przecież jak za 10 lat, takie dziecię usiądzie do oglądania swoich foto wspomnień, jak obejrzy kilkaset zdjęć z ZOO to aż będzie mu miło na duszy? Na wspomnienie tego wyścigu za zdjęciami!

Robiono zdjęcia nie tylko zwierzątkom, ale też musiało być selfi. Niektórzy całą wycieczkę wędrowali z telefonem zamontowanym do, jak ja to nazywam ‘kija’ dla selfi. Co to za wycieczka bez ładnego zdjęcia na Facebook czy innego zdjęcio-dzielnego portalu. Nie ma zdjęcia w Internecie, to jakby wycieczki w ogóle nie było. A może nawet nie masz profilu, to niemal jakbyś nie istniał?

Sytuację cudownie obrazuje poniższe zdjęcie.

Screenshot_7e

Na tym zdjęciu udział w wydarzeniu bierze TYLKO jedna osoba. Uśmiechnięta starsza Pani. Ona tam jest naprawdę. Patrzy oczami, podziwia, obserwuje, nie zerka co chwila w telefon nie robi zdjęć, nie nagrywa, ona JEST.

Po co nam te nagrania i zdjęcia? Czy ktoś je będzie oglądał?

Ja próbując kiedyś zrobić porządek ze zdjęciami, sama byłam przerażona, bo większość wycieczkowych zdjęć, można by odnaleźć i to jeszcze lepiej zrobionych, wyszukując grafikę googli.

Najistotniejsi są ludzie, ja i rodzina na zdjęciach, nie wszystko dookoła. Otoczenie jest tylko tłem. Róbcie zdjęcia sobie i rodzinie, znów nie popadając w szał selfi :p

 

Zostaw komentarz...