W obliczu powracającej historii, przyjmując to co było…

Czytam, myślę, czytam, myślę… i tak w kółko. Analizuję, rozmyślam, doszukuję się, grzebię, znów analizuję, zadaje pytania, czekam na odpowiedź, ponownie myślę…

Aż przychodzi BUM, wstrząs i trzęsienie ziemi, całe moje wnętrze trzęsie się, wzburza, dzieją się rzeczy, których mój umysł nie pojmuje. Są tak nielogiczne i niepojęte, w swej istocie nie do zrozumienia.

Odczuwam, że mój umysł traci moc… że moje CZUCIE zaczyna wychodzić na prowadzenie, zaczyna wygrywać ten „wyścig”, tą „grę”. Rośnie moje poczucie JA, moja tożsamość, zaczynam czuć swoje potrzeby, stawiam granice, a moje otoczenie ani drgnie, nie zmienia się wraz ze mną, momentami stając się trudne do zniesienia.

Moje wewnętrzne trzęsienie ziemi, powoduje ogromny niepokój, pojawiają się, wyłaniają ogromne ilości strachu, obaw, niepojęte poczucie winy, żal, wstyd, przytłoczenie, poczucie obciążenia i jeszcze raz strach!

Aż dochodzi do mnie myśl… przecież o to chodzi! Czytaj dalej W obliczu powracającej historii, przyjmując to co było…

Przełomowy czas! Tuląc swoje wewnętrzne dziecko!

W moim życiu nastąpił przełom, stało się coś niezwykłego i niemal nierealnego.

Z etapu żalu, grzebania w przeszłości, niestety takiego bezowocnego… bo co z samych skrawków wspomnień, skoro nie ma to realnego przełożenia na zmianę, przeszłam do etapu zrozumienia, bynajmniej teraz tak myślę.

Rozgrzebywanie ran i pozostawianie ich tak, niewiele zmienia. Rodzi to tylko ogromny ból. Trzeba tymi ranami odpowiednio się zająć, żeby ten ból nie był jednym z wielu momentów cierpienia. Należy przyłożyć uzdrawiający plaster, zaopiekować się i pozwolić się wygoić naszym ranom.

Rozgrzebać, rozdrapać, oczyścić, zdezynfekować i zaopiekować się… czekając i patrząc z radością jak goją się, nie pozostawiając niemal po sobie śladu. Czytaj dalej Przełomowy czas! Tuląc swoje wewnętrzne dziecko!

Chcę powiedzieć kim jestem! Podarujesz mi swój CZAS? Będziesz ze mną szczery?

Każdy z nas nosi w sobie potrzebę podzielenia się sobą, swoimi myślami, pomysłami, wątpliwościami, problemami z inną osobą. Nikt z nas nie chce być sam, tylko ze sobą. Potrzebujemy drugiego człowieka aby móc się w nim przeglądać jak w lustrze, potrzebujemy przyjaciela, takiego który będzie chciał nas szczerze słuchać, odpowiedzieć na nasz przekaz.

Człowiek jest istotą społeczną, a u podstaw tej społeczności leży komunikacja. Mamy wewnętrzną potrzebę poznawania innych, ale chcemy również aby nas poznawano, zaspokojenie tych potrzeb jest piękną drogą do spełnienia. Czytaj dalej Chcę powiedzieć kim jestem! Podarujesz mi swój CZAS? Będziesz ze mną szczery?

Dlaczego ludzie trwają w krzywdzących relacjach?

Niedzielny wieczór, siedzę i spokojnie myślę, o czym by tu napisać. Z reguły o tematy nie muszę się martwić, bo podsuwa mi je samo życie. Tak też jest teraz. Wchodzę na grupę na FB, której jestem jednym z uczestników i widzę pytanie:

„Dlaczego ludzie pozostają w krzywdzących dla nich relacjach?
Czy wychowanie w rodzinie dysfunkcyjnej ma na to wpływ?”

Czuję, że pytanie wzburza moje emocje, chwile myślę i odpisuję na pytanie:

„Ludzie tkwią w krzywdzących relacjach bo to ZŁO nie zaczęło się nagle, tak żeby od razu reagować i uciekać. Wkradało się powoli i stopniowo, wynikało z ich wewnętrznego pogubienia… a jak już tkwią w tej krzywdzącej ‚zupie’ to trudno im w ogóle dostrzec możliwość wyjścia. To tak jakby wejść do kociołka z miłą i ciepłą wodą, nie wiedząc, że pod spodem pali się ogień, woda się podgrzewa i podgrzewa, my się przyzwyczajamy i niemal się gotujemy, ale dalej tam siedzimy. Czytaj dalej Dlaczego ludzie trwają w krzywdzących relacjach?

Kiedy runą mury nieświadomości?

Nie wiem, skąd wynika moje refleksyjne podejście do życia? To, że pytam, dociekam, zastanawiam się, analizuje, dowiaduje, nie spocznę póki nie zrobię porządku, z tym, co budzi mój niepokój. Czasem szukam po omacku, nie wiedząc nawet od czego zacząć, ale nigdy nie stoję w miejscu, nie zostawiam obrotu spraw, losowi czy przypadkowości zdarzeń.

Nie wierzę w przypadki… każda spotkana osoba, przeczytana książka, to z kim rozmawiam, wywiera na mnie wpływ, powoduje jakąś zmianę. Choćby błahą, ale zawsze jest efekt, tego spotkania, z drugim człowiekiem.

Dorosły może decydować, o tym, z kim przystaje. Czy czyjeś towarzystwo, czy zachowanie mu odpowiada, czy wręcz odwrotnie. Jeśli nie, może obrócić się na pięcie i pójść w dal… nie wspominając więcej tej niechcianej znajomości. Może również bronić się przed atakami innych, umie reagować, nie musi się bać.

Sprawa z dziećmi ma się zupełnie inaczej. Nie bez powodu, mówi się, że rodziców się nie wybiera. Bo faktycznie tak jest. Czytaj dalej Kiedy runą mury nieświadomości?

Czy musimy kochać swoich rodziców?

Czytam nowe książki. Książki, o tematyce bardzo dla mnie aktualnie ważnej, o tym jak nasze doświadczenia z dzieciństwa wpływają na aktualne życie i postrzeganie świata.

Czytając niektóre wersety, mam wrażenie, że książka jest również o mnie. Przedstawia sytuację niemal wyjęte, z moich zagubionych wspomnień.

Zadziwia mnie śmiałość autorki, do przedstawiania i formowania swoich racji, mimo sprzeciwu społecznego. Nieopisana odwaga do przełamania tego społecznego TABU.

Książka „Bunt Ciała” Alice Miller, w każdym niemal słowie próbuje udowodnić i przekonać czytelnika, że dzieciństwo ma ogromny wpływ na nasze dalsze życie. Ja bardzo, w tą teorie wierzę, więc zdecydowanie jest to książka dla mnie. Czytaj dalej Czy musimy kochać swoich rodziców?