Podarować sobie kwiaty… Dbasz o siebie i swoje potrzeby?

Pytanie, które towarzyszy mi od niepamiętnych czasów. Budzi się we mnie,  przy okazji pojawienia się potrzeby posiadania, czy zdobywania, nie tylko rzeczy ale również uwagi, zainteresowania…

Czy ja na to, czy tamto zasługuję? Czy to mi się należy?

Przykładowo kiedy chcę kupić, coś dla siebie… za każdym razem biję się z myślami, czy powinnam to mieć, nie z racji braku środków finansowych, a wewnętrznych rozterek. Dotychczas wydawało mi się, że wynika to z takiej nabytej oszczędności, wpojonej konieczności kalkulowania i dbania, aby pieniądze nie były wydawane na marne. Było to uciążliwe, bo każdorazowo wywoływało we mnie niepokój i dyskomfort. Często rezygnowałam z celu, przykładowego zakupu… żeby dać spokój i porzucić ten wewnętrzny młyn, z którym nie chciałam się zmierzyć. Czytaj dalej Podarować sobie kwiaty… Dbasz o siebie i swoje potrzeby?

Na przedszkole nadszedł czas…

Przychodzi taki dzień, kiedy wszystko się zmienia. Człowiek boi się zmian… Nie jakoś panicznie. Ale budzą w nim szereg obaw. Jakie to nowe będzie? Czy damy radę? Co nas czeka?

U nas dzień jutrzejszy będzie kolejnym, przełomowym, życiowym dniem. Kolejnym dniem zmian, które ciągle trwają i nie da się ich zatrzymać. Nieodłączna kolej życiowych losów.

Nasza córeczka pójdzie do przedszkola, po raz pierwszy. Mój mały ukochany, najbliższy i najdroższy człowiek zacznie powoli wychylać się z naszego rodzinnego gniazda. Jej małe skrzydełka rosną już od blisko czterech lat, teraz zacznie je z dnia na dzień coraz bardziej rozkładać. A my w dalszym ciągu będziemy dbać o  ich wzrost. Czytaj dalej Na przedszkole nadszedł czas…

Przemoc emocjonalna…

Pięknie powiedziane. Bardzo istotne! Posłuchajcie. Znalezione przypadkiem… Choć powoli zaczynam wierzyć, że nic nie dzieje się przypadkiem. Po pierwszym kontakcie polubiłam Panią Magdalenę Szpilkę, bynajmniej nie z powodu imienia. Zdecydowanie zapoznam się z pozostałymi dostępnymi materiałami.

Więcej od Magdaleny Szpilki znajdziesz na:

Facebook  ||   Stronie internetowej  ||   Kanale na YouTube

 

Nie bij dziecka! Dla swojego dobra!

Nic nie jest usprawiedliwieniem dla przemocy!

Przemoc jest niedopuszczalna w żadnym stopniu, ani w żadnej formie.
Nawet mały klaps, żaden niby niewinny krzyk!

Jakiś czas temu rozmawiałam z pewną dziewczynką, będąca naszym gościem. Trudno jej było się odnaleźć, w panujących u nas zasadach. Ja cierpliwie tłumaczyłam.

Wyszłam na chwile z pokoju, zostawiając dzieci same, słyszę brzęk. Dobiega do mnie hałas tłuczonego przedmiotu. Zapadła cisza, przerwana szybkimi krokami, uciekającego małego sprawcy. Dziewczynka schowała się pod stół, skuliła się, mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy.

Wychodzę i pytam, co się stało, w tym samym czasie spostrzegając, że ze schodów spadł odświeżacz powietrza. Wiem już, co się stało. Pytam jak to się stało i kto to zrobił. Cisza. A że nasz gość wciska się coraz bardziej do ściany, pod stołem, domyśliłam się, kto był sprawcą. Czytaj dalej Nie bij dziecka! Dla swojego dobra!

Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Zbliżają się pierwsze urodziny mojego ukochanego dzieciątka. Dokładnie za kilka dni będę wspominać dzień, w którym mój cud na dobre, już tak namacalnie i widocznie zagościł w naszej rodzinie.

W pierwszym odruchu uruchamiają się plany dotyczące, tortu, gości, prezentu. Bo roczek, bo urodziny… to prezent. Musi być prezent.

Co można kupić rocznemu dziecku? Tak aby było zadowolone? By nam sprawiło satysfakcję patrzenie na dziecko, zacięcie bawiące się nową zabawką. Czytaj dalej Prezent dla rocznego dziecka? Czy ono potrzebuje prezentów?

Uzdrawiająca moc DIALOGU

Uczucia, niby takie proste słowo, często używane… choćby w stwierdzeniu ‚ale słabo dziś się czuję”. Czuć coś, czuć się, odczuwać… mowa o emocjach, które nie są dla większości z nas ani łatwe, ani przyjemne. Bywają wręcz uciążliwe, bo bardzo wpływają na nasze zachowania. Są nieodłączną częścią nas i należy nauczyć się z nimi radzić. Odpowiednio do nich podejść, pozwolić sobie na odczuwanie.

Okazywanie pozytywnych emocji takich jak zachwyt, radość, akceptacja, empatia, miłość, łagodność, jest jak najbardziej akceptowane, a wręcz pożądane. Czasami mam wrażenie, że wymagane. Tak aby na naszej twarzy ciągle gościł uśmiech, bez najmniejszego grymasu. Bo smutna twarz będąca oznaką zmartwienia, jakiś trosk, jest nie wygodna dla otoczenia. Jest trudna, problematyczna. Czytaj dalej Uzdrawiająca moc DIALOGU

Dzieci, nasze lustereczka…

Sytuacja z placu zabaw.

Spotykają się dwie mamy, może trzy. Rozmowa pochłania je niemal tak, jak szalona zabawa ich własne dzieci. Mamy za temat rozmowy, podjęły inną mamę, która jest nieobecna. Opowiadają historie, teorie…  takie jakby, to nazwać plotkowanie. Od czasu do czasu niemiły epitet, w kierunku obgadywanej nieobecnej. Czytaj dalej Dzieci, nasze lustereczka…

W poszukiwaniu siebie

Dzisiejszy dzień jest kolejnym krokiem do zmian. Do poszukiwania i poznania siebie.

Miej cierpliwość do tego wszystkiego,
co w twym sercu nie jest rozwiązane…
Spróbuj pokochać same pytania…
Nie szukaj odpowiedzi…
które nie mogą być ci dane,
ponieważ nie potrafiłbyś ich przeżyć.
Sztuka zaś w tym,
aby wszystko przeżyć.
Żyj więc teraz pytaniami.
Może właśnie wtedy,
stopniowo,
niepostrzeżenie,
pewnego odległego dnia dożyjesz,
odpowiedzi.

Czytaj dalej W poszukiwaniu siebie

Mamo, gdzie wychodzisz? Celne pytania, trudne odpowiedzi.

Przebieram się, w nową bluzkę, czeszę się, rozpuszczam włosy… Szykuje się do robienia zdjęcia.

Wychodzę z łazienki, moja córcia patrzy na mnie, ze zdumieniem i radością, dotykając mojej bluzki, mówi. Mama ładnie wyglądasz. Jedziesz na zakupy?
Daje do myślenia, prawda?

Moje kilkuletnie dziecko wie, że skoro przebieram się w ładne ubranie, uwalniam włosy z codziennego koka, to jest coś na rzeczy. Albo przyjdą goście, albo mama gdzieś jedzie. Czytaj dalej Mamo, gdzie wychodzisz? Celne pytania, trudne odpowiedzi.

Rodzicielski, niewidzialny parasol bezpieczeństwa

Bywają dni, gdy zdarza się sytuacja, mogąca mieć nieprzewidziane, poważne, nieodwracalne skutki. Wtedy człowiek myśli jakie to miał szczęście, że nie skończyło się tak źle, jak mogło.

Konkretnie dziś kąpiąc dzieci, młodszemu podwinęła się rączka i zanurkował w wodzie, troszkę się jej napił. Wody co prawda, że nawet nóżek nie przykrywa, ale wystarczy. Nieodpowiedni ruch, chwila nieuwagi i człowiek ma strach w oczach. Tak dbamy o te maluszki, że niemal niewybaczalne wydaje się dopuścić do sytuacji zagrożenia ich zdrowia, nie mówiąc o życiu.

Czytaj dalej Rodzicielski, niewidzialny parasol bezpieczeństwa