Uczyć się wybaczać, to zmuszać się do darowania krzywd, które nie zostały uznane! WYBACZE’NIE!

Często dostaję pytania dotyczące wybaczenia. Jak się go nauczyć? Czy warto iść na kurs radykalnego wybaczenia? Jak wybaczać? Czy wybaczać? Co można a co nie? Czy wybaczenie jest konieczne?

Jest mi przykro kiedy patrzę na ofertę kursu czy warsztatu wybaczania. Jeśli jest to wybaczanie w definicji Tippinga, tak zwane radykalne wybaczenie, to każdy kto wgłębił się w znaczenie owego „radykalnego wybaczenia” wie, że nie można się tego nauczyć! że nie jest to coś co można zdobyć jako kolejny cel! nie jest to coś co można osiągnąć, nie jest to też coś co można traktować jako środek do osiągnięcia ukojenia wewnętrznego!

Przyjmując teorie, że należy wybaczyć – krzywdzimy wewnętrznie siebie. Podkreślam ponownie słowo należy, trzeba czy muszę. Wybaczanie nie jest czymś co można nakazać. Wybaczyć można tylko w odpowiednim czasie, właściwym i indywidualnym dla każdego z nas. Wybaczenie jest czymś co przyjdzie samo, niepostrzeżenie, spontanicznie, bez oczekiwania, wymagania i nacisku, bez presji. Czas na wybaczanie przyjdzie gdy będziesz gotowy. Pojawi się gdy zniknie potrzeba pytania „jak wybaczyć?”, gdy zniknie pytanie „czy wybaczyć?”. Poczujesz to, nie będzie wtedy nawet potrzeby nazywania tego wybaczeniem, czy jakkolwiek.

Twoje wnętrze dąży do równowagi, wszystko co w tobie zostało posiane, dąży do uznania. Każda przykra sytuacja, która cię spotkała, każda krzywda, każde złe traktowanie, każde zaniedbanie. Wszystko to co cię kiedykolwiek zabolało, musi zostać UZNANE. Ma być zauważone, zaakceptowane, przyjęte i uznane jako twoja osobista prawda! A kto ma to uznać? Ktoś kto cię krzywdził? Nie… to jest zadanie dla Ciebie!

Ty musisz uznać całą swoją historię, całe twoje życiowe doświadczenie, każdy jego fragment. Zarówno te, które zostałeś nauczony widzieć, tak zwane „pozytywne i chciane”. Jak i te „wyklęte, niechciane, te brzydkie”… każdy ból jakiego doświadczyłeś, każdy żal, smutek, rozczarowanie, zdradę, porzucenie, obojętność, gniew, złość, strach. Wszystko to co kiedykolwiek uznałeś za niestosowne i podświadomie postanowiłeś dla swego dobra ukryć – teraz dobrze jest to zauważyć. Być może teraz jest czas by się tym zająć?

Nie możesz wybaczyć, jako zapomnienia, darowania i pominięcia krzywd jakich doznałeś. Krzywda i porzucone potrzeby, są w tobie żywe, mimo, że często nie chcesz ich widzieć! Nie mogłeś ich widzieć, bo ból prawdopodobnie byłby nie do zniesienia!

Miej świadomość, że każde doświadczenie jakie Cię spotkało to twoja prawda, tak było. Nic nie wymyśliłeś, tak było. To jest twoja prawda, którą musisz uznać.

Jak uznać? Ogłosić całemu światu?
Nie. Uznać wewnętrznie, zaufać sobie, dać sobie prawo zadbać o siebie. Ja moje doświadczenia przyjęłam przez pracę z wewnętrznym dzieckiem, przez wewnętrzne dialogi, pracę z ciałem, pracę na przekonaniach, na badaniu gier, które tworze i w których biorę udział.

Dokładnie pamiętam czas kiedy w moje ręce wpadła książka „Radykalne wybaczenie” Colina Toppinga. Czytałam ją z zachwytem, do momentu, gdy zaczęła budzić się we mnie, wewnętrzna niezgoda.
– Jak to?
– Mam cieszyć się z tego co mnie spotkało?
– Mam dziękować osobom, które mnie krzywdziły?
Niezgodę stłumiłam szybko poczuciem winy, smutkiem, rozczarowaniem wobec samej siebie. Zarzucałam siebie pełnymi pretensji pytaniami: No jak mogę, nie móc wybaczyć? Gdzie ta wdzięczność? Czemu jestem jak takie gnuśne dziecko, które krzyczy… aaaa to boli, przestań, nie rób mi tak, nie masz prawa!”.

Treść książki wprowadziła mnie w zaułek, z którego trudno było mi wyjść i iść wcześniej obraną drogą. Radzę ci byś zajął się w pierwszej kolejności ranami dzieciństwa, przeszłości i nie skręcał w tą drogę co ja. To tylko rada, bo ty wewnętrznie doskonale wiesz, czego potrzebujesz doświadczyć na swojej ścieżce do oświecenia 🙂

Jeśli bierzesz się za WYBACZANIE to miej świadomość, że najpierw musisz być w stanie zaopiekowania się sobą, opatrzenia ran dzieciństwa, na etapie gdy czujesz, że wszystko co było ukryte, niechciane zostało już zauważone i uznane.

Wtedy nie będziesz potrzebował kursu, czy warsztatów bo to przyjdzie samo. Uwierz mi.  Wtedy nie będzie poczucia, że doznałeś krzywdy, będzie pogodzenie. Pojawi się chęć bycia w teraźniejszości, bez okularów w postaci przeszłości, które przywykliśmy nosić. W miejsce zranienia pojawi się wdzięczność.

Pamiętaj też, że każdy twój niepokój wymaga twojej uwagi. Być może to twój niezwykle mądry, wewnętrzny głos, który szepcze… nie tędy droga, to nie ten czas.

Jeśli pojawia się w tobie pytanie, podobnie jak osobom zwracające się do mnie „Czy mam nauczyć się wybaczać?”. Moja odpowiedź brzmi – NIE! Tego nie trzeba się uczyć, masz to w sobie. Umiejętność odpuszczenia, wdzięczności czy wybaczenia, wyjdzie kiedy będziesz gotowy, kiedy przyjdzie na to czas.

Ja sugeruję by nie uczyć się, nie zmuszać się, ani nie starać się wybaczyć… A ty zdecydujesz, bo moja prawda jest moją, a twoja… jaka jest?


Zostaw komentarz...