W cudzej skórze… kradnąc tożsamość

Znalezienie ciekawego filmu zajmuje mi dużo czasu. Mąż dziś pokazał mi listę filmów dokumentalnych. Oparte na prawdziwych historiach, kryminały, możemy również zaliczyć je do kategorii dramat. Ja lubię dramaty… może dlatego, że są życiowe, można czegoś się nauczyć. Takie blisko ludzi. A jak wiadomo ludzki los nie jest pozbawiony dramaturgii.

Historia rodziny, w której jedno z dzieci zaginęło. Zniknął bez śladu chłopiec, w wieku kilkunastu lat. Wieczoru, gdy ślad po nim zaginął, dzwonił do domu i prosił, żeby ktoś po niego przyjechał, odebrał brat. Powiedział, żeby wrócił na piechotę… być może z kolejnej z wielu ucieczek z domu. W rodzinie rozpacz, żal… obwinianie starszego brata.

Po około 4 latach dziecko odnajduje się na drugim końcu świata. Wtedy też w rodzinie i życiu odnalezionego zaczyna się dziać… szczęście, zaskoczenie.

Film jest przedstawiony w formie, filmu dokumentalnego, reportaż plus wizualizacje opowiadanych sytuacji. Aktorami są rzeczywiste postacie tej historii.

Obejrzałam film z ciekawością. Czekając na rozwój sytuacji.

Odnaleziony chłopak, wcale nie był tym, za kogo wzięła go zrozpaczona rodzina, oczekująca powrotu syna. Pod zaginionego podszył się zupełnie inny człowiek, obcokrajowiec.

Prawdziwa historia, ludzkiej tragedii… Nie jednej. Wielu łączących się historii. Doskonały obraz, skomplikowania ludzkich losów.

Tak teraz myślę jak to możliwe że ludzie umieją tak manipulować? Jak można chcieć podszywać się pod kogoś, o kim nie ma się pojęcia, w imię poszukiwania miłości, której nie zaznano w dzieciństwie? Manipulować można na dwa sposoby, używając siły, lub udając słabość, budząc w ludziach poczucie, że musisz mi pomóc, jestem taki słaby i skrzywdzony. Nasz bohater użył zdecydowanie drugiej strategii.

Z drugiej strony, jak rodzina może przyjąć pod dach obcą osobę? Przecież przez 4 lata człowiek nie jest w stanie, aż się tak zmienić? Czy można nie poznać własnego dziecka? Jeśli się go nie zauważało i nie znało? Może i można. Chyba, że mieli ku takim działaniom inne powody?

Ciekawi mnie też dlaczego w takich historiach, stosuje się tylko delikatne wzmianki o sytuacji rodzinnej? Narkotyki, alkohol… brak czasu, miłości, zainteresowania, brak kontroli nad dziećmi.

Czy nie to powinno być wryte drukowanymi literami w przekaz filmu? Bo od czego zaczynają się problemy?

Gdyby dziecko miało ciepły i pełen miłości dom, nie musiałoby uciekać, nie miałoby powodu w ten sposób zwracać na siebie uwagi… nie byłoby całej historii. Gdyby ‚oszust’ miał rodzinę, nie został porzucony przez własną matkę, nie musiałby próbować wbić się w czyjeś życie.

Czemu mamy tak małą świadomość, o tym że rodzina to początek życia. Czas w domu rodzinnym, może wzbogacać, ale i może też rzucać długi i destrukcyjny cień na nasze późniejsze, dorosłe życie. Wpływać na nasze aktualne patrzenie na świat, zachowania.

W moim przekonaniu obowiązkiem każdego, jest dążenie do własnego rozwoju. Gdy stajemy się rodzicami, tym bardziej mamy sami ze sobą zrobić porządek, po to by wiedzieć co i jak robić, żeby nie krzywdzić własnych dzieci. Bo krzywda zadawana nieświadomie, również  boli i pozostawia ślad. Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Po to mamy zdolność czytania, słuchania, czy choćby obserwacji żeby się uczyć i poznawać to co nam obce.

Nikt nie podbije świata leżąc na kanapie!

 

Zostaw komentarz...