W obliczu powracającej historii, przyjmując to co było…

Czytam, myślę, czytam, myślę… i tak w kółko. Analizuję, rozmyślam, doszukuję się, grzebię, znów analizuję, zadaje pytania, czekam na odpowiedź, ponownie myślę…

Aż przychodzi BUM, wstrząs i trzęsienie ziemi, całe moje wnętrze trzęsie się, wzburza, dzieją się rzeczy, których mój umysł nie pojmuje. Są tak nielogiczne i niepojęte, w swej istocie nie do zrozumienia.

Odczuwam, że mój umysł traci moc… że moje CZUCIE zaczyna wychodzić na prowadzenie, zaczyna wygrywać ten „wyścig”, tą „grę”. Rośnie moje poczucie JA, moja tożsamość, zaczynam czuć swoje potrzeby, stawiam granice, a moje otoczenie ani drgnie, nie zmienia się wraz ze mną, momentami stając się trudne do zniesienia.

Moje wewnętrzne trzęsienie ziemi, powoduje ogromny niepokój, pojawiają się, wyłaniają ogromne ilości strachu, obaw, niepojęte poczucie winy, żal, wstyd, przytłoczenie, poczucie obciążenia i jeszcze raz strach!

Aż dochodzi do mnie myśl… przecież o to chodzi!

Mój sens to ISTNIENIE. Istotą życia, jest po prostu BYĆ. Przyjmując wszystko co przynosi… bo każde doświadczenie jest potrzebne. Kolejna, nowa okazja do NAUKI.

Wszystko wkoło zaczyna tracić na znaczeniu, jestem JA. Świadomość, że mam wszystko czego potrzebuję.

Każdy z nas powinien mieć wbite do głowy:
JA to RADOŚĆ, SZCZĘŚCIE, to ŻYCIE. To również bycie świadkiem ŻYCIA. Wszystkie inne rzeczy nie są istotne, po prostu PRZEMIJAJĄ. Tak jak obłoki na niebie. Nie chcesz złapać żadnego z nich. Bo jak długo on może zostać? Odchodzi, więc niech odejdzie. Raduj się wszystkim co przychodzi. Ale nie martw się niczym! I wiedz, że cokolwiek się wydarzy ostatecznie, wszystko jest w porządku!”

Poczucie, że nadchodzi wybuch…
Aktualnie jestem jak wulkan, czekając na eksplozję… zbierają się we mnie niezliczone pokłady długo wypieranych emocji, odczuć. Czuję ogromne napięcie. Jakby wzbierała we mnie siła, taka nieokreślona MOC… rośnie również mój strach. Czekam na ogromne BUM! Nie jest to niestety spokojne oczekiwanie. Niepokój… aktualnie mój nieodłączny towarzysz, co idealnie obrazuje grafika nad tytułem.

Staram się zmienić postawę, na bardziej otwartą, pozbawioną tego napięcia i strachu… wierzę, że z czasem to osiągnę!

Wyłazi ze mnie tyle spraw, rzeczy, sytuacji… przygniata mnie poczucie porażki, czuję presję, napierające zewsząd oczekiwania innych, poczucie winy. Wzbiera we mnie poczucie GNIEWU! Nie jest to nic nowego, jest to stare… dlatego ciągle wracam, cofam się w czasie, dochodzę do źródła. Jakże to bywa BOLESNE!

Przegina mnie od tego ciężaru… ale jednocześnie wiem, że nabieram wewnętrznie siły, żeby w końcu wyprostować się i zrzucić z siebie ten cały ciężar. Te wszystkie kamienie, kamyczki i głazy leżące na moich barkach, plecach, które były składane przez całe moje życie i ja z tym wszystkim szłam, odbierając sobie prawo głosu, protestu i możliwość prawdziwego widzenia siebie. Teraz moim celem jest się ich pozbyć (kamieni)! Chcę być sama… JA… bez tego narzuconego ciężaru!

Przecieram oczy i zaczynam widzieć. Jakby ktoś poobrzucał mnie błotem tak, że moje wewnętrzne oczy zostały posklejane, zlepione i całkowicie zakryte.  Od jakiegoś czasu stoję na deszczu z twarzą wzniesioną w niebo, łapiąc ten ożywczy deszcz. Ta zaschnięta skorupa na oczach namokła, zmiękła, ja teraz zaczynam mozolnie wycierać to co jeszcze nie spłynęło. Otwieram je i WIDZĘ, zauważam rzeczy, których istnienia nie przypuszczałam. Zauważam, że ‚miłość’, wcale nią nie była. Była tylko ułudą, złudzeniem i kłamstwem. Zmiana wizji dość dotkliwa.

Cudownie, że dzieje się to na zmianę, takie poczucie WIEM, POTRAFIĘ przemienia się znów w BÓL i NIEPEWNOŚĆ, aby prawdopodobnie znów ewoluować się po raz kolejny, może tym razem w CZUJĘ, JESTEM!

Jeśli podobnie jak ja robicie pierwszą, wewnętrzną, gruntowną rewolucję, życzę Wam, tego czego mi samej potrzeba: siły, uważności, otwartości, ufności, cierpliwości, wyrozumiałości i odwagi.

Ja daję sobie CZAS… CIERPLIWOŚĆ… OTWIERAM się na to co będzie, na to co JEST! Płynę…

Czuję SENS tego co się dzieje. Mam wrażenie jakbym czekała na to od dawna. Czas dla mnie niezwykle trudny… jednocześnie wiem, że potrzebny i z dłuższej perspektywy okaże się piękny.

Przyjmując wszystko co przychodzi, nie martwiąc się niczym! Najzwyczajniej na świecie JESTEM.

Poniżej film, z którego pochodzi cytat:

Zostaw komentarz...