W poszukiwaniu zrozumienia… Nieuniknione TRUDNOŚCI

Każdy człowiek zmienia się, coś co wydawało się aktualne i prawdziwe rok temu, już takie nie jest. Zmieniają się przekonania, podejście do wielu spraw. Kiedy żyjemy z dnia na dzień, bez głębszego analizowania i zastanawiania się nad sobą, sprawy wydają się być tak proste.

Kiedy przyjdzie czas, żeby zająć się sobą, żeby zacząć szukać odpowiedzi na niewygodne pytania, początkowo jest fascynacja, że zaczyna się rozumieć, że wiemy jak to wszystko działa, poznajemy zależności, poznajemy mechanizmy. Jest nam dobrze z tą wiedzą, zaczynamy inaczej patrzeć na siebie i swoje otoczenie.

Jednak kiedy otworzymy się na tyle, żeby zacząć widzieć siebie w czytanych, poznawanych treściach, zaczyna się trudna, wyboista droga. Momentami staje się tak ciężka, że niemal nie do zniesienia. Takie postoje, chwile zwątpienia, są w moim przekonaniu nieuniknione i konieczne.

Przecież zaczynamy prawdziwą rewolucję, poddajemy wątpliwości wszelkie pseudo prawdy, którymi byliśmy karmieni niemal całe życie. To kłamstwo, do którego się przyzwyczailiśmy było co prawda krzywdzące i bolesne, ale tak znane. Tak bliskie były nam te życiowe rozczarowania, że zaczęliśmy właściwie tego od życia oczekiwać, że trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu.

Gdy następuje przełom, człowiek zaczyna widzieć te wszelkie skomplikowane uwikłania i chce powiedzieć DOŚĆ, chce się uwolnić, chce zacząć od nowa. Ale jakże trudne jest wyjście z tego zaklętego kręgu, wiedzą tylko ci którzy już próbowali wyjść.

Bo moment kiedy mówisz do siebie, pora na zmiany, musi się ucieleśnić, musi zacząć realnie BYĆ, musi wyjść i zacząć zmieniać relacje z otaczającymi nas ludźmi.

A ta zmiana jest drastyczna, kiedy zbierzemy się na odwagę, żeby powiedzieć NIE! zawali się cały dotychczasowy świat, rozsypie się wszystko. Jest to nieuniknione, bo trzeba porzucić to co uwikłane, żeby móc zacząć budować od nowa. Ten etap przejściowy, taka prawdziwa transformacja, budzi ogromny strach, niepewność, całe góry wątpliwości. Naturalnie bo wiemy, że zacznie się dziać, nie mamy jednak pewności CO.

Jak radzicie sobie z tymi momentami zwątpienia? Z tym przytłoczeniem, strachem, obawami?

Ja doszłam do jakiegoś krytycznego momentu, gdzie czuję, że kolejny krok będzie krokiem w przepaść. Stoję i zbieram odwagę aby ruszyć dalej i pozwolić sobie spaść i lecieć, z nadzieją, że wyląduję na miękkiej, pachnącej, usłanej kwiatami, zielonej trawce, w krainie upragnionej radości i wewnętrznego spokoju.

Nigdy nie pisałam wierszy, czy czegokolwiek podobnego, jakby tego nie nazwać. Tym razem napisałam coś, co tak trafnie obrazuje mój stan wewnętrzny, utrzymujący się od dłuższego czasu. Tą walkę, bitwę, istną batalie toczącą się między zdrowymi częściami we mnie, a tymi dbającymi o przetrwanie, które chronią mnie przed bólem, każą wierzyć w tą fasadę, za którą kryje się wielka pustka.

Ja już nie chcę tylko trwać, ja chcę żyć! Oczywiście, że lepiej pozwolić sobie odcierpieć miniony czas i zacząć działać w zgodzie z nowym JA. Żeby to było takie proste… Uwikłana przez niemal całe życie, próbuję zacząć ŻYĆ, odbudować moją wewnętrzna ruinę.

W próżni bolesnej, dziecko zamknięte,
w szklanym domu bez drzwi.
Na widoku nie chce już być, do piwnic swych schodzi,
by nie widział jego bólu nikt,
aby tylko zamknąć się i przetrwać jakoś dziś,
z nadzieją czekać na jutro.
Może dzień nowy odmieni jego los?!
Tak trwa to lat wiele,
bez zmian, tak bardzo boli wciąż.
Zasłaniać się muszę coraz bardziej by trwać.
Porzucić nadzieję boję się tak,
bo łatwiej się łudzić, niż miłości przyjąć BRAK.

Tak strasznie mną miota. Z wiary w to, że zaczynam rozumieć, że idzie ku dobremu do kompletnej bezradności, dezorientacji i niewiedzy. Wątpliwości, czy to co robię ma sens? Czuję bardzo, że ma.

Prawdziwa WALKA! Tylko, że tocząca się wewnątrz. Walczę Ja z samą sobą, jakby to dziwnie nie brzmiało. Jeśli zintegruję, połączę w zgodzie, te wszystkie walczące fronty, to będzie prawdziwie piękne!

Życzcie mi SIŁY! Jeśli jesteście również w drodze do siebie, to ja z całego serca życzę wam niegasnącej siły, wytrwałości i cierpliwości.

Ja mając świadomość swoich potrzeb daję sobie czas, jestem wyrozumiała i cierpliwa, troszczę się o siebie, ale wiem że bez tych trudnych chwil nie da się iść dalej. Więc pozwalam im BYĆ.


Zapraszam gorąco do dyskusji w komentarzach poniżej. Z ogromną ciekawością poznam, wasze spojrzenie na poruszany temat. Możesz pisać również anonimowo, jako gość (instrukcja).

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Zostaw komentarz...