Zdarza mi się… być kaktusem

Malowanie sprawia mi radość!!! 🙂

Poniższa praca to wynik: inspiracji piosenką (wiesz jaką?) i refleksją o mojej kaktus’owatości.

Kaktusowatość Madzi – w skrócie – im mi trudniej, tym bardziej potrzebuję bliskości i wsparcia. Nie dostając jej (na zasadzie „domyśl się czego potrzebuję „) zaczynam się jeżyć, stawiam igły. Im większa trudność, tym więcej igieł. Pozostałość z czasu gdy byłam przekonana, że jestem sama z tym co się we mnie dzieje i nikogo to nie interesuje.

Gdy zaczynam zamieniać się w groźny kaktus… podśpiewuję „weź nie świruj, weź się przutul”. Uczę się. Uśmiecham się i idę po to czego potrzebuję 😀

Zostaw komentarz...